Ksiądz prof. Mariusz Rosik wyjaśnia: „Namaszczone ciała zmarłych owijano całunem, na twarzy kładziono sudarion, a ręce i nogi przewiązywano opaskami. Na jednej części długiego całunu kładziono wzdłuż ciało zmarłego, następnie drugą częścią przykrywano korpus, po czym owijano całun w poprzek opaskami. Osobną chustę przygotowywano na głowę zmarłego. Owinięcie głowy miało przede wszystkim znaczenie symboliczne: oznaczało, że zmarły definitywnie odszedł ze świata żyjących i że jego stan jest nieodwracalny. Znajomość tych zwyczajów nabiera specyficznego znaczenia w narracji o Marii Magdalenie, Piotrze i Janie przy grobie Jezusa. Oddzielenie całunu od chusty oznacza, że stan śmierci Jezusa nie był stanem definitywnym. Wielu biblistów skłania się ku tezie, że ponieważ w tak suchym klimacie płótna, na które nałożono duże ilości gęstego oleju, bardzo szybko twardniały i zaskorupiały, Jan mógł ujrzeć całun Jezusa nienaruszony, strukturą wciąż przypominający owal ludzkiego ciała lub egipską mumię, ale pusty w środku. Ciała Chrystusa nie było już w całunie, a jednocześnie nie został naruszony zewnętrzny układ materiału. Taki widok mógł być silnym argumentem przemawiającym za zmartwychwstaniem”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








