Jacek Dziedzina: Czy to możliwe, że w XII wieku można było zyskać miano heretyka ze względu na „zbyt zażyłe” relacje… z Duchem Świętym?
o. Tomasz Gałuszka OP: Tak, a co ciekawsze, to herezja, która de facto nigdy nie istniała, choć została potępiona przez Kościół.
Trzecia Osoba Boska znalazła się w Kościele na cenzurowanym. Brzmi to co najmniej absurdalnie, ale zarazem trochę znajomo.
Faktycznie, ówczesne zajmowanie się tą „herezją”, czyli osobami, które mówią, że żyją w wolności Ducha Świętego, pokutuje w Kościele bardzo mocno do dziś. Moim zdaniem to jedno ze źródeł niechęci czy podejrzliwości wobec grup związanych dawniej z Odnową w Duchu Świętym czy dziś ze wspólnotami akcentującymi charyzmaty Ducha Świętego. Ale, dodajmy od razu, również pewne nadużycia, które są obecne w tych grupach, mają swój rodowód m.in. w tych dawnych nadużyciach. Można by to porównać do rzeki – dopóki płynie swoim korytem, wszystko jest w porządku, ale gdy zaczyna „zbaczać z toru”, wymaga jakiegoś uregulowania, melioracji. I tak trochę było z pewną nadmierną spontanicznością, jaka towarzyszyła tym grupom.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








