Co innego może zrobić poeta przytłoczony dialogiem z wiecznie niedojrzałym interlokutorem, który na własne życzenie zatrzymał się w rozwoju i zupełnie bezkarnie wzrusza ramionami, odpowiadając: „nie wiem”? A zapytany: „dlaczego nie wiesz”, nie waha się odburknąć: „– bo nie/ dowiesz się/ – nie/ dlaczego/ – dlatego”.
Z jak wielu tak dziecinnie odpowiadających składa się nasz świat, zdaje sobie sprawę tylko tak uważny obserwator jak Kass, podpatrujący „grzebiących w ajfonach jak w dziurze”. Samotnych, choć na niby połączonych w sieci z tysiącami innych, którym poeta proponuje jako lekarstwo wiersz, a może lepiej, jak chce autor – medytację. Medytacja w jego wydaniu, ascetyczna, czasem ułożona ze szczątków słów, pod koniec tomu zamienia się w modlitwę, dlatego nie waham się nazwać tego zbioru modlitewnikiem. Potwierdza to przejmujący zapis, traktujący o śnie, w którym piszący przytula się do „sponiewieranego” ciała umęczonego Chrystusa. To, że tekst kończy się powstaniem obu „z martwego położenia”, potwierdza, iż tylko w przestrzeni duchowej mogą się toczyć istotne, zakończone znalezieniem sensu i harmonii, rozmowy. Inspiracje do nich można znaleźć w tych cichych, pokornych, ale sięgających do głębi zapiskach Kassa. Autora, który zwraca się do siebie i innych z bezcenną radą: „nie myśl/ ile masz/ do powiedzenia/ ile masz/ do pomilczenia/ pomyśl”. Służącego innym pomocą w tym, by „naprawić więź z okolicą, ludźmi, słowem”, za pomocą wyrazistego wskazania: „wpierw jednak zapomnij o sobie, po prostu zapomnij”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








