Ksiądz Jerzy kochał życie, miał wiele pasji, uczył się języków, świetnie jeździł samochodem. No, był mistrzem życia. Ale nie bał się, umiał bronić swoich wartości i za nie oddał to, co najcenniejsze – tłumaczy Paweł Kęska. W zaciemnionej sali Muzeum ks. Jerzego Popiełuszki słucha go kilkanaścioro młodych ludzi. Patrzą na koszulę księdza i jego buty, które miał na sobie w chwili męczeńskiej śmierci. Na narzędzia zbrodni – pałkę, sznury, którymi kapłanowi skrępowano ręce i nogi, oraz kamienie, które przywiązano mu do nóg, zanim wrzucono w nurt Wisły.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








