Bogumił Łoziński: Rada UE wszczęła wobec Polski procedurę nadmiernego deficytu, ponieważ wynosi on w naszym kraju 5,1 proc. PKB, a dopuszczalne jest 3 proc. Co to jest nadmierny deficyt i skąd się wziął?
Grzegorz Puda: Najprościej mówiąc, nadmierny deficyt, to zbyt duże zadłużenie państwa, które powstaje, gdy wydaje ono nieproporcjonalnie dużo w stosunku do tego, ile może pozyskać od obywateli z podatków. Mechanizm nadmiernego deficytu jest swego rodzaju wentylem bezpieczeństwa, zabezpieczeniem nałożonym na kraje członkowskie Unii, aby nie dochodziło do sytuacji, w której państwo po prostu splajtuje. Za nadmierny deficyt odpowiada obecny rząd, który nie radzi sobie z wydatkami, mimo że bardzo je ograniczył w porównaniu z rządem PiS. Mamy do czynienia z osobami, które nie znają się na tym, czym się zajmują. Ta procedura groziła Polsce również za rządów PiS, mieliśmy takie sygnały, a mimo to podczas negocjacji z Komisją Europejską udało się wytłumaczyć, z czego wynikają wydatki państwa.
Obecny rząd twierdzi, że to poprzedni jest odpowiedzialny za doprowadzenie do nadmiernego deficytu, gdyż zadłużyliście państwo m.in. przez olbrzymie transfery socjalne.
Te transfery socjalne, np. 500, a po podwyżce 800 Plus, były w czasie wprowadzania krytykowane przez ówczesną opozycję, która twierdziła, że nie ma w budżecie środków na tak duże programy społeczne. Jeszcze zanim objęliśmy władzę w 2015 r., minister finansów rządu PO mówił, że „pieniędzy nie ma i nie będzie”. Kiedy objęliśmy władzę, okazało się, iż przez przeciwdziałanie złodziejstwu na podatku VAT udało się doprowadzić do tego, że znaleźliśmy na początku 19, a potem 21 mld zł. Te środki mogły być kierowane do portfeli Polaków, są wykorzystywane na dzieci, ale w części, w postaci podatków pośrednich, np. od kupowanych towarów, wracają do budżetu państwa.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








