Nowy numer 24/2019 Archiwum

Akta i fakty

Tekst Cezarego Gmyza w „Uważam Rze” (nr 19/2011) nie poszerza wiedzy na temat kontaktów śp. abp. Józefa Życińskiego z SB. Wiele zaś w nim insynuacji, stygmatyzujących zmarłego metropolitę.

Dla abp. Życińskiego sprawa ujawnienia wszystkich okoliczności swoich kontaktów z SB stała się ważna, zanim w styczniu 2007 r. „Dziennik” opublikował tekst pt. „Czego boi się Filozof”, jednoznacznie sugerujący, że abp Józef Życiński był nie tylko filozofem z powołania i akademickiego stażu, ale i tajnym współpracownikiem, któremu bezpieka nadała taki pseudonim operacyjny.

Nie bał się prawdy

Plotki na temat rejestracji abp. Życińskiego jako tajnego współpracownika SB po raz pierwszy pojawiły się wiosną 2006 r. Dotarły także do arcybiskupa, dlatego 29 czerwca 2006 r. spotkał się ze mną, a następnie na piśmie poprosił o przeprowadzenie kwerendy archiwalnej oraz opublikowanie wyników tych badań na łamach jednego z czasopism IPN. Zaakceptował także moją propozycję, aby w badaniach wziął udział dr Piotr Gontarczyk, jeden z najlepszych w Polsce specjalistów w zakresie wiedzy na temat dokumentów wytworzonych przez organa bezpieczeństwa PRL.

Dr Gontarczyk jesienią 2006 r. rozpoczął wraz ze mną kwerendę. Zapraszając go do współpracy, miałem na uwadze nie tylko pomoc świetnego fachowca, ale także kogoś, kto nie mógł być posądzany o stosowanie taryfy ulgowej przy interpretacji znalezionych dokumentów. Przypomnę, że w tym czasie toczyła się gorąca dyskusja na temat książki Gontarczyka i Cenckiewicza „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”, wydanej przez IPN. Abp Życiński był jej głośnym przeciwnikiem. Zdarzyło mu się w chwili zacietrzewienia powiedzieć kilka ostrych słów pod adresem jej autorów. W sporze pomiędzy zwolennikami (także krytycznymi) tej publikacji a jej przeciwnikami zdecydowanie stałem po stronie tych pierwszych. Dr Gontarczyk musiał więc być dla abp. Życińskiego symbolem wszystkiego, co zwalczał z polemiczną pasją. Piszę o tym, aby podkreślić wagę jego decyzji akceptującej moją propozycję.

Badania przerwałem na początku stycznia 2007 r., kiedy powstała Komisja Historyczna przy Episkopacie Polski. Uznałem, że lepiej będzie, jeśli w tej sprawie głos zabierze oficjalne kościelne gremium. Do sprawy z dr. Gontarczykiem powróciliśmy w 2009 r., gdy został odnaleziony dokument o rozpracowaniu środowiska wydającego pismo „Tumult”.

Zapisy z ewidencji

Problem z oceną dokumentacji, jaka ocalała na temat kontaktów ks. Józefa Życińskiego z SB, wynika z faktu, że wszystkie akta sprawy TW „Filozof” zostały zniszczone w styczniu 1990 r. Pomijając akta jednoznacznie świadczące o tym, że ks. Życiński, podobnie jak każdy inny kapłan w Polsce, był rozpracowywany przez pion IV Służby Bezpieczeństwa, dokumentów wskazujących na to, że przez organa bezpieczeństwa PRL był traktowany jako osobowe źródło informacji jest zaledwie kilka. Wszystkie mają charakter sprawozdawczo-ewidencyjny. Wiadomo, że jego rejestrację jako TW poprzedził okres wstępnego rozpracowania. Na karcie personalnej EO-4-1/74 pod datą 3 maja 1980 r. zapisano, że materiały z Wydziału C w Katowicach nr I-16567/K dotyczące Józefa Życińskiego kwalifikowały go jako kandydata na tajnego współpracownika.

Rejestracja ks. Życińskiego jako tajnego współpracownika o pseudonimie „Filozof” i numerze rejestracyjnym Cz – 1263, nastąpiła 14 listopada 1977 r. i dokonał jej ppłk Alojzy Perliceusz, naczelnik Wydziału IV w Częstochowie. Na karcie personalnej, która stanowiła podstawę do wpisania ks. Życińskiego do wykazu „tajnych współpracowników i kontaktów operacyjnych” z 1979 r. napisano, że „Filozof” został pozyskany na zasadzie dobrowolności w celu wykorzystania go do sprawy „Żak”. Taki kryptonim miało rozpracowanie Częstochowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Osobą odpowiadającą za kontakty z „Filozofem” był kpt. Stanisław Boczek, kierownik Sekcji I Wydziału IV KW MO w Częstochowie, który prowadził go w latach 1978–1984, a następnie przekazał por. Zbigniewowi Kalocie, co zostało odnotowane na karcie personalnej EO-4-1/74.

Pseudonim „Filozof” pojawia się także w dokumentacji lokalu kontaktowego o kryptonimie „Wanda”, znajdującego się przy ul. Józefitów 15/7 w Krakowie, który był wykorzystywany przez pion IV w Częstochowie. Istnieje jeszcze jeden, w moim przekonaniu szczególnie ważny dla tej sprawy dokument, który odnalazł dr Gontarczyk, a mianowicie spis agentury „pozostającej na kontakcie Wydziału IV KW MO w Częstochowie”, możliwej do wykorzystania w trakcie „zabezpieczenia operacyjnego wizyty papieża w Częstochowie” w 1979 r. w ramach akcji „Lato 1979”. Wymieniany jest tam pseudonim „Filozof” oraz nazwisko oficera prowadzącego Boczek, nie ulega więc wątpliwości, że chodzi o osobę ks. Życińskiego.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • parafianin
    25.06.2011 20:23
    Bp Wielgus mimo oczyszczenia, że wspólpracował ze służbami PRL-u nadal jest na czrnej liście Episkopatu Polski, bo popiera Radio Maryja. Natomiast Abp.Życimski, który donosił do ubecji PRL-owskiej na kleryków, księży, swoich wlasnych kurialnych wspólłpracowników - otrzymuję od Episkopatu Polski same pochwały i "msze ekspijacvyjne" za swoje biskupie łajdactwa. Traktował on podległych mu księży gorzej jak chop gnój w swoim chlewie. Doprawdy KEP Polski musi być bardzo ubecki i masoński zarazem, skoro chroni tak łajdackiego abpa Zycimskiego.
    doceń 0
  • Obserwator13
    26.06.2011 08:08
    Nie wszyscy byli rejestrowani w PRL, jak pisze Jerzy. Nie mniej jednak część obywateli była z różnych przyczyn. Chociaż nie działałem w strukturach podziemia, będąc zwykłym obywatelem, popierałem pierwszą Solidarność, po stanie wojennym dawałem składki jakie były zbierane po cichu w zakładach pracy. Moje nazwisko i imię znalazłem na tzw. Liście Wildsteina, co nie oznacza, że to chodziło o mnie, bo podobnych nazwisk jest wiele.
    Co do abp Życińskiego, na pewno był zarejestrowany, na pewno rozmawiał z funkcjonariuszami SB, ponieważ był ważną osobą w strukturach Kościoła. Ale to nic nie oznaczało, skoro sam zainteresowany wystąpił o kwerendę, czyli chciał wyjaśnić wszystko do końca. Człowiek, który nie ma nic na sumieniu tak postępuje jak zmarły hierarcha. To był b. niezależny człowiek i odważny. Gdyby takich było wielu, to polski Kościół dziś by funcjonował inaczej jako przykład dla wiernych. Niestety, jest inaczej, kiedy dowiadujemy się o aferach i skandalach, w tym o Rydzyku, tak skrzętnie przemilczanych i ukrywanych sprawach.
    Jeśli chodzi o abp Wielgusa. Nie masz racji Miro, wpółpracował z SB, wynika to nie tylko z części zapisów w aktach, ale z relacji osób, które miały z nim kontakt gdy był wykładowcą. Prasa o tym szeroko pisała. Kiedy miał być jego ingres, to rząd J. Kaczyńskiego wysłał notę do Watykanu w tej kwestii, gdzie aż się zagotowało i BXVI był bardzo niezadowolony, że polski Episkopat nie poinformował o problemie Wielgusa. Cała awantura z tym związana musiał wywołać liczne głosy w obronie hierarchy w katedrze św. Jana w Warszawie, w tym samego prymasa Glempa, który nie miał innego wyjścia jak stwierdzić, że akta są to jedynie świstki papieru wielokrotnie kopiowane. To był skandal z winy Kościoła polskiego i wstyd, że sprawy znane zostały ukryte.
    Co potem zrobił Kościół? Przeprowadził "sprawdzanie" księży pod kątem współpracy z SB w krótkim czasie i we własnym gronie. Dziwne to, że Kościół sam orzekał we własnej sprawie, nie zaprosił specjalistów z zewnątrz. Sprawę zamknięto szybko, eufemistycznie i ogólnikowo "skrytykowano" księży, nie podając nazwisk, że jedynie mieli niepotrzebnie zbyt towarzyskie kontakty z tą służbą. W ten sposób Kościół zamknął sprawę lustracji, nie rozliczając się przez społeczeństwem, a przecież kapłani są obywatelami państwa i podlegają takiemu samemu prawu co inni.
    doceń 10
  • Joanna
    27.06.2011 21:34
    Dlaczego tak trudno ludziom uwierzyć, że ktoś taki sprzedał się za cacka tego świata?
    Może jest tak jak w przypadku twórcy Legionu Chrystusa zwyrodnialca Marcial Maciel?
    Nawet sam papież nie mógł długo uwierzyć, bo był dobry i do głowy mu nie przychodziło, by to wszystko co słyszał było prawdą. A jednak....

    http://ekai.pl/wydarzenia/z_prasy/x21824/corka-legionisty-chrystusa/
    doceń 0
  • szuwar
    03.07.2011 10:21
    przypominam ze na Judasza tez nie znaleziono zadnych dokumentow potwierdzajacych wyplate 30 srebrnikow
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Pobieranie... Pobieranie...

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL