Karol Białkowski: Według wstępnych wyników w pierwszej turze wyborów parlamentarnych we Francji prawicowe Zjednoczenie Narodowe uzyskało 33 proc., lewicowy Nowy Front Ludowy 28,5 proc., a 22 proc. przypadło centrowej Razem dla Republiki Emmanuela Macrona. Zaskoczyły Pana te wyniki?
Nathaniel Garstecka: Nie. Francuskie pracownie sondażowe radzą sobie dobrze w porównaniu do podobnych instytucji w innych krajach Europy. Opublikowane wyniki odpowiadają mniej więcej temu, co mówiły sondaże przed wyborami. Nie ma więc zaskoczenia.
System wyborczy we Francji jest dwuetapowy. Już za tydzień druga tura wyborów. Na co wskazują wyniki tej pierwszej?
Przede wszystkim Zjednoczenie Narodowe osiągnęło historyczny wynik. Co więcej, Marine Le Pen (główna postać Zjednoczenia Narodowego) uzyskała mandat w Zgromadzeniu Narodowym już w pierwszej turze. To duży i symboliczny pokaz siły. Najbliższe dni to obmyślanie strategii na drugą turę. Będą setki jednomandatowych okręgów wyborczych, w których zmierzy się po trzech kandydatów z trzech różnych partii. Emmanuel Macron tuż po ogłoszeniu wyników exit poll zaapelował, żeby blokować Zjednoczenie Narodowe, żeby spośród kandydatów centrum i lewicy ten z gorszym wynikiem w pierwszej turze wycofał się i przekazał drugiemu swoje głosy. Wszystko po to, by zwiększyć szansę na pokonanie skrajnej prawicy. Zapowiada się naprawdę bardzo intensywny tydzień negocjacji.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








