Początek opowieści o Oli i Łukaszu Gadomerach nie ma w sobie nic z niezwykłości. Wspólna uczelnia, to samo miejsce pracy. Kilka lat znajomości, nim zaczęli się spotykać jako para, potem zaręczyny, ślub kościelny – 28 października, w 27. urodziny Oli. Codzienne, małżeńskie szczęście trwało jednak tylko dwa miesiące. – To było styczniowe, niedzielne popołudnie. W pewnym momencie Oli zaczęło się kręcić w głowie. Kiedy osunęła się na podłogę, wezwałem pogotowie – wspomina Łukasz. Kobieta trafiła na szpitalny oddział ratunkowy, ale badania nie wskazywały przyczyny jej pogarszającego się stanu. Przez cały czas była przytomna, miała świadomość, że dzieje się z nią coś bardzo złego. Po paru godzinach jej mięśnie zaczęły się gwałtownie prężyć, co w sposób jednoznaczny świadczy o uszkodzeniu mózgu. Ola została wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną, a lekarze szukali odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego młoda, zdrowa, dbająca o dietę, wysportowana dziewczyna nagle znalazła się pod aparaturą, która utrzymuje ją przy życiu?”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








