Wizyta Xi Jinpinga na naszym kontynencie była manifestacją chińskiej siły, a jednocześnie słabości Europy Zachodniej. „Jeden z filarów nowego światowego porządku” oraz „lider wielkiej potęgi” – takimi pompatycznymi określeniami był witany. Odwiedził Francję, Serbię oraz Węgry. Wykorzystał Emmanuela Macrona – marzącego o francuskim powrocie do pierwszej ligi mocarstw – do rozbijania jedności Zachodu, oferując niewiele w zamian. W Serbii spotkał się z królewskim przyjęciem, witany deklaracjami zawarcia „partnerstwa bez granic”. Z kolei w Budapeszcie Chińczycy pokazali, że nawet w kraju należącym do UE i NATO mogą zdobywać najbardziej lukratywne kontrakty gospodarcze bez żadnych politycznych warunków wstępnych.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








