A przecież w swoim życiu miała czym się chwalić. Nie robiła tego, przekonana, że dobry czyn, o którym głośno się mówi, traci na wartości. Brała przykład z ojca, Aleksandra Niewiadomskiego. Na jego pogrzebie wyszło na jaw, że przez kilka lat wspierał finansowo dwóch studentów politechniki, czym wcale się nie chlubił. – Mama zawsze na pierwszym miejscu stawiała dobro, więc spokojnie mogę powiedzieć, że była święta – po latach uważa jej syn Krzysztof Zanussi. Zmarła w 2005 r., wkraczając w 98. rok życia. – Przez cały ten czas czułam nieustanne działanie Boga, którego nie potrafię ani zrozumieć, ani wytłumaczyć – tak podsumowała swoją historię. – Bóg jest we mnie zakodowany. Kiedy po przejściach wydawało mi się, że tracę wiarę, sam wracał do mnie i wtedy ogarniał mnie wewnętrzny spokój. Wierzę w cudowność Boskich poczynań z człowiekiem.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








