Jacek Zieliński nie żyje. Jeszcze w marcu zagrał z zespołem w Krakowie, choć jego występ do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania. Na siedząco, widocznie cierpiący i znużony wyniszczającą chorobą, ale obecny. To było ważne dla fanów Skaldów, a może nawet bardziej dla niego samego. Jak podkreślał już po śmierci brata Andrzej Zieliński, muzyka trzymała go przy życiu, dawała siłę do walki.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








