W końcu chodziło o produkcję z gatunku „wszystko na sprzedaż”, czyli na ekranie Borys Szyc z córką, w fabule mocno zahaczającej o ich prywatne relacje, a to się dziś bardzo podoba. Tu spodobało się… średnio. Krytycy narzekali na dziwaczne dialogi, nietrafioną obsadę drugiego planu i fatalną dykcję głównej bohaterki, która rzeczywiście była naturalna… do bólu (tak niestety dziś mówią nastolatki). Ale chyba poszło o coś innego.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








