Niemcy. W niedzielę nieczynne nawet sklepy bez personelu

Sąd w landzie Hesja nie zgodził się na otwarcie w niedziele sklepów jednej z sieci, która wprowadziła obiekty zautomatyzowane. Argumentuje to "pokojem rodzinnym".

Werdykt brzmi: „W niedzielę obiekty handlowe pozostają zamknięte i zasada nie zmienia się także dla sklepów zautomatyzowanych, bez personelu”. W ten sposób sąd Hesji w środkowych Niemczech nie zgodził się na niedzielną pracę supermarketów „Teo”, które należą do sieci Tegut.

„Zdaniem sądu w Hesji, regionalna ustawa dotycząca otwierania sklepów służy nie tylko ochronie pracowników, ale także obywateli - kupujących, ponieważ »ma na celu ochronę niedziel i świąt państwowych jako dni odpoczynku. Włączając w to pokój rodzinny«” – pisze Vincenzo Savignano w „Avvenire”, największym włoskim dzienniku katolickim.

Sędziowie nie kierowali się w swoim orzeczeniu powodami religijnymi, choć w przeszłości Kościoły katolickie i ewangelickie często sprzeciwiały się handlowi w niedzielę, przypominając, że niedziela to „dzień, który należy poświęcić odpoczynkowi, adoracji oraz członkom rodziny”. Związek zawodowy Ver.di zagroził żądaniem podwyżek i dodatkowych wynagrodzeń za nadgodziny dla tych, którzy pracują w dzień przeznaczony na odpoczynek.

Kierownik supermarketu „Rewe”, który zatrudnia ponad 30 pracowników w Fuldzie w landzie Hesja, stwierdził: „Gdybyśmy byli otwarci codziennie, życie rodzinne zostałoby rozchwiane”. Opowiada, że pracuje w handlu detalicznym od 27 lat i pamięta różne zmiany przepisów. „Kiedy zaczynałem pracę, w soboty zamykaliśmy o 15.00, a w tygodniu – o 18.00. Jedynym wyjątkiem był czwartek, kiedy mogliśmy pozostać otwarci do 20.30, ale było wiele skarg na to, że tak długo pracujemy. Jednak z biegiem czasu godziny handlu wydłużają się” – zaznacza. Dlatego właśnie w Fuldzie, i nie tylko, powstały i szybko się rozpowszechniły zautomatyzowane minimarkety, które – zdaniem części ekspertów ds. marketingu – są przyszłością, szczególnie w sektorach spożywczym i artykułów gospodarstwa domowego.

„W Hesji jest ok. 30 takich minimarketów, są one otwarte 24 godziny na dobę, a szczególnie rozpowszechniły się w mieście Fulda. Sprzedają żywność, napoje, a także artykuły gospodarstwa domowego. Są to małe supermarkety o powierzchni nieprzekraczającej 50 m kw.” – pisze „Avvenire”.

Z decyzją sądu nie zgadzają się właściciele sieci. „Uważamy, że jest ona co najmniej groteskowa” – podkreśla Thomas Stäb, jeden z menedżerów minimarketów „Teo”. „Nasze supermarkety są całkowicie zautomatyzowane, nie wymagają personelu” – dodaje. Opowiada, że w tygodniu pracownicy faktycznie chodzą po sklepach, aby sprawdzić, czy konieczne jest uzupełnienie półek z produktami lub wybranie gotówki (choć większość płatności odbywa się za pomocą kart płatniczych), ale żaden z nich nie robi tego w niedzielę.

Tymczasem – jak zaznacza V. Savignano – spór między lokalnymi władzami Fuldy i właścicielami sieci Tegut trwa już od dwóch lat. Menedżerowie sieci postanowili otworzyć swoje sklepy, przypominając, że w innych krajach związkowych – jak Bawaria czy Badenia-Wirtembergia – niektóre sklepy, nie tylko zautomatyzowany „Teo”, pozostają otwarte w niedziele. Sąd jednak stanowczo odpowiedział, że ustawa w Hesji „nie ma znaczenia narodowego”, a każdy land może samodzielnie ustalać godziny otwarcia i zamknięcia placówek handlowych.

Jak przypomina „Avvenire”, całkowity zakaz handlu w niedzielę jest jednak zwyczajem zakorzenionym w kulturze niemieckiej – przed upadkiem muru berlińskiego była to rygorystyczna zasada w Niemczech Zachodnich, a bardziej elastyczna w NRD. Dopiero w 2006 r. kompetencje w wyznaczaniu godzin handlu zostały przekazane do poszczególnych krajów związkowych i – szczególnie w dużych miastach lub miejscach strategicznych, jak dworce kolejowe – panuje w tym względzie większa elastyczność.

« 1 »