Któż kocha ciemność, jeśli nie ten, kto ma coś do ukrycia? Któż zamyka oczy, jeśli nie ten, którego światło razi? Komu nie jest potrzebny Pasterz, który będzie obok, chociażbyś „przechodził przez ciemną dolinę”? Wystarczyłoby, żeby Jezus przyszedł na ziemię i zmarł na krzyżu. Dzieło zbawienia zostałoby dokonane. A przecież „wykonało się” o wiele więcej: stał się światłością dla narodów, otwierał oczy niewidomym, a zniewolonym przywracał wolność. Nadłamane trzciny uzdrawiał, nikłe płomienie podsycał.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








