Marcin Jakimowicz: Ma Ksiądz Biskup doświadczenie umywania innym nóg na Woodstocku. Czy nie trudniejsze jest jednak przyjęcie tego, że to ktoś umyje mi nogi?
Bp Edward Dajczak: Tak, mam takie doświadczenia, nie tylko zresztą woodstockowe. Pamiętam doskonale akademickie rekolekcje we Wrocławiu, gdzie mieliśmy taki obrzęd, w którym uczestniczyło około 20 studentów i studentek. Jeszcze mocniej zapamiętałem umywanie nóg podczas rekolekcji dla sióstr zakonnych. Była bardzo podobna liturgia, ustaliliśmy, że siostry będą sobie wzajemnie umywały nogi i… okazało się, że część z nich absolutnie się na to nie godzi. Powiedziały, że chętnie innym umyją, ale nie chcą, by im umywano stopy. Były zaskoczone, bo to nie była…
…wielkoczwartkowa parafialna „ustawka”?
…gdy do celebransa podchodzą wcześniej wybrani delegaci z wymytymi stopami. Próbowałem rozmawiać z tymi siostrami, ale nie chciały się zgodzić. To nie tylko klasztorna sytuacja. Na Woodstocku też część ludzi nie radzi sobie z tym intymnym gestem… Bo to nie jest prosty znak, ale niezwykle głębokie doświadczenie. Mówię z pozycji tego, który umywa nogi, czyli naśladuje gest Mistrza, w duchu Jezusa pochyla się do stóp drugiego.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








