– To wszystko, co się mówi w Polsce, to tylko domysły, nic więcej – mówi Krasnokutski. Nie chce polskiej opinii publicznej niczego wyjaśnić ani przedstawić swojego punktu widzenia, zasłania się zasadami współpracy wojska z mediami, określonymi przez rosyjskie ministerstwo obrony.
Jak podkreśla gazeta, zeznania pułkownika mogłyby doprowadzić do wyższego dowództwa rosyjskiej armii, a może nawet czynników politycznych Federacji Rosyjskiej, które były zaangażowane w podejmowanie decyzji o lądowaniu 10 kwietnia, do pojawiającego się w stenogramach z wieży tajemniczego „towarzysza generała” i „międzynarodowego numer jeden”.








