Nie będzie przesadą stwierdzenie, że światowe kino popularne karmi się obecnie remake’ami, sequelami i prequelami w stopniu dotąd nieznanym. Tym śladem powoli zmierzają też polscy filmowcy, czego przykładem chociażby „Kogel-mogel”, który doczekał się już czterech kontynuacji coraz gorszej jakości. Właściwie jedynym udanym filmowym powrotem do przeszłości okazała się nowa ekranizacja „Znachora” Michała Gazdy. Powód realizacji remake’ów czy kontynuacji jest oczywisty. Ich twórcy pragną najczęściej zdyskontować komercyjny sukces oryginału, co jednak rzadko się zdarza.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








