Boży człowiek w armii

„Kiedy ranne wstają zorze”.Taki śpiew budził garnizony rozsiane po całej Polsce. Armia II RP doceniała rolę wiary w wychowaniu żołnierza, niezależnie od wyznania. Kapelan i modlitwa dla wielu były ratunkiem, gdy przyszło zdać najtrudniejszy egzamin w warunkach wojennych.

Ustawieni w dwuszeregu żołnierze słyszą komendę: „Do modlitwy”. Zdejmują nakrycia głowy i zaczynają śpiewać: „Kiedy ranne wstają zorze”. Po modlitwie ruszają do śniadania i apelu porannego. Dzień kończy się podobnie. Grajek trąbką zwoływał wszystkich na apel wieczorny, po nim odśpiewywano „Wszystkie nasze dzienne sprawy” i żołnierze udawali się na spoczynek. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, przedwojenne wojsko było mocno rozmodlone. Zarówno księża uczestniczyli w ważnych uroczystościach wojskowych, jak i wojsko nadawało odpowiednią oprawę uroczystościom kościelnym. Dbano, aby żołnierz wyrwany ze swojego środowiska, rodziny, rzucony w nowy świat rozkazów i obowiązków, mógł praktykować życie religijne.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Adam Śliwa Adam Śliwa dziennikarz, od 2026 r. zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”. Absolwent historii na Uniwersytecie Śląskim. W Gościu od 2010 roku, wieloletni redaktor „Małego Gościa Niedzielnego”, archiwista Instytutu Gość Media. Miłośnik historii wojskowości, rekonstrukcji historycznej i modelarstwa redukcyjnego. Autor kilku tomów Wielkiej Księgi Piechoty Polskiej 1918-1939 i Wielkiego Leksykonu Uzbrojenia Wrzesień 1939. Żonaty, ma dwóch synów.