Nowy numer 09/2024 Archiwum

Poznań: Według policji około 1,4 tys. rolniczych ciągników na proteście w centrum miasta

Podobne protesty rolnicze zorganizowano w piątek także w innych województwach.

Według szacunków policji około 1,4 tys. rolniczych ciągników wjechało w piątkowe przedpołudnie do Poznania w ramach rolniczego protestu przeciwko polityce tzw. zielonego ładu w UE. W całym woj. wielkopolskim trwają także blokady m.in. na drogach krajowych.

Rzecznik prasowy wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak przekazał PAP po godz. 11, że według szacunków funkcjonariuszy do Poznania wjechało prawie 1,4 tys. rolniczych ciągników. Wskazał, że jak dotąd policjanci nie odnotowali poważnych incydentów związanych z protestem. Dodał, że funkcjonariusze ustalili dane rolnika, który jadąc ul. Bukowską wylewał z beczkowozu nieczystości. "Został wylegitymowany. Skierujemy do sądu wniosek o ukaranie" - wskazał Borowiak.

Jeden z organizatorów piątkowego protestu Janusz Białoskórsk, powiedział PAP po godz. 11, że do Poznania przyjechało około 3 tys. ciągników, a ponieważ wielu rolników wybrało się do stolicy regionu autobusami czy samochodami, w demonstracji może brać udział co najmniej 6 tys. osób. W jego ocenie korek rolniczych pojazdów zaczyna się około 4 km od gmachu urzędu wojewódzkiego przy Al. Niepodległości i kończy około 2 km za budynkiem, przy poznańskiej Cytadeli.

Protestujący w godzinach przedpołudniowych zablokowali swoimi pojazdami Al. Niepodległości. Część z demonstrantów zgromadziła się przed wejściem do urzędu wojewódzkiego. Protestujący m.in. zostawili przed gmachem taczkę z gnojem, do której przymocowali flagę UE. W trakcie pikiety kilkukrotnie odpalono race i petardy. Na transparentach protestujących były hasła takie jak "Bez nas będziecie goli, głodni i trzeźwi", "Rolnik biednieje, bo w Brukseli złodzieje", czy "Zielony ład = polski rozkład".

W swoim przemówieniu do zgromadzonych Białoskórski przeprosił mieszkańców Poznania za utrudnienia związane z piątkowym protestem. Podziękował również policji za współpracę przy zabezpieczeniu pikiety. "Aby obudzić, wkurzyć wielkopolskiego rolnika, trzeba przekroczyć parę barier. One zostały przekroczone, dlatego tutaj jesteśmy" - podkreślił.

"Przez dwa lata jeździliśmy do Warszawy. Dwa lata spotykania z panem Wojciechowskim (Janusz Wojciechowski, komisarz UE ds. rolnictwa - PAP). Nie nazywam go komisarzem, bo nie przechodzi mi to przez usta. (To) laik, człowiek, który przepraszam, ale spiep..ł co się dało. Kompletnie nikogo nie słuchał, czysty narcyzm. Bagatelizował nasze uwagi. Doprowadził do takiej sytuacji w całej UE, doprowadził do takiej sytuacji, że dzisiaj musieliśmy się tu spotkać" - powiedział.

Zaznaczył, że rolnicy "mają co robić" ale protestują, bo muszą bronić swoich gospodarstw. "Nie pozwolimy, na to, żeby jako właściciele, czuć się upokarzani i żeby nam mówiono co siać, kiedy siać, kiedy wywozić gnojowicę. Mało tego, przyszło do tego, że musimy wywożony obornik fotografować" - podkreślił.

Przemawiający wyraził nadzieję, że protestującym uda się zablokować niektóre pomysły KE dotyczące rolnictwa, a obie strony "wrócą do stołu negocjacyjnego". Wśród zarzutów do wymogów KE wobec rolników wymienił m.in. tzw. ekoschematy czy obowiązek utrzymania 4 proc. powierzchni areału jako ugór.

"Jak przeliczymy to przez powierzchnię w kraju, to wychodzą naprawdę setki tysięcy hektarów, które powinny rodzić. Przecież nic tak nie pochłania CO2, jak rośliny na polu, drzewa w lesie i oceany. A poza tym, kto ma za to zapłacić? Znowu rolnik, znowu ten wół roboczy, z którym tak naprawdę się nikt nie liczy" - powiedział.

Białoskórski zapewnił, że protestujący rolnicy nie są przeciwko walczącej z Rosją Ukrainie, ale przeciwko bezcłowemu napływowi zbóż z tego kraju. "Chcemy temu krajowi pomagać, jak najbardziej, ale nie chcemy, aby odbywało się to kosztem polskiego rolnictwa" - powiedział. Dodał, że ukraińskim rolnictwem zarządza pięć międzynarodowych koncernów zarejestrowanych poza Ukrainą, a przez to niepłacących podatków u naszych wschodnich sąsiadów.

Po godz. 12 do protestujących wyszła wojewoda wielkopolska Agata Sobczyk, która zaprosiła sześciu przedstawicieli demonstrujących na rozmowę i przekazanie stronie rządowej postulatów rolników. "Jesteście ostoją produkcji żywności, zwłaszcza w naszym województwie. Jako przedstawicielka rządu jestem tu, aby was wysłuchać, zrozumieć i działać" - zapewniła wojewoda.

Według informacji podawanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad w regionie, w związku z rolniczymi protestami, zablokowana jest m.in. droga krajowa nr 15 między Krotoszynem a Koźminem Wielkopolskim, droga krajowa nr 10 w Pile, czy droga krajowa nr 11 w Budzyniu (pow. chodzieski). Podobne protesty rolnicze zorganizowano w piątek także w innych województwach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama