Nowy numer 15/2024 Archiwum

Wyrzeczenie korzystne

Umartwienie – to źle brzmi. Kojarzy się z martwotą, a więc ze śmiercią. I prawidłowo, ale to nie my mamy umierać. Ma umrzeć to, co przeszkadza naprawdę żyć.

Andrzej był świadkiem sceny, jaką jego proboszcz urządził parafianinowi. Trafił na to przypadkiem, przechodząc koło kościoła. Był zbulwersowany niegrzecznym zachowaniem duchownego, którego znał jako gorliwego i dobrego duszpasterza. Zamierzał po przyjściu do domu natychmiast powiedzieć o tym żonie. Zanim tam jednak dotarł, przypomniał mu się niedawno zasłyszany fragment z Księgi Syracha: „Posłyszałeś słowo? Niech umrze z tobą! Nie obawiaj się – nie rozsadzi ciebie” (19,10). Wiedział, że to dla niego. Zaczął walczyć z sobą. „Co dobrego z tego będzie? Po co to żonie? Ona puści to dalej, następni przeinaczą, dodadzą swoje i będzie z tego tylko kwas. A ksiądz może miał zły dzień? Może rozmówca go wyprowadził z równowagi? Raz mu się zdarzyło, a będzie się wlokło za nim przez lata. Nic o tym nie wiem, a chcę gadać” – myślał. W drodze zdecydował, że przemilczy tę sprawę. Słowo musiało umrzeć – więc chwilę to bolało, ale zanim doszedł do domu, był już pewien, że to właściwa droga. Biblijny mędrzec miał rację, nie rozsadziło go, za to później dał o tym świadectwo na spotkaniu swojej wspólnoty, co podbudowało słuchaczy.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy