Reklama

    Nowy numer 12/2023 Archiwum

Jeden to nie dwa

Człowiek dziwi się całe życie, a i tak ciągle coś go zaskakuje. Sara Bartoli, którą tuż przed zamachem trzymał na rękach Jan Paweł II, zdała sobie sprawę, że mogła przyczynić się do uratowania życia Ojca Świętego dopiero w dniu beatyfikacji.

Po 30 latach od pamiętnego 13 maja. Innym rodzajem zdziwienia może być odkrycie, że jeden dzień to to samo co dwa dni. Brzmi niedorzecznie? Owszem, ale znalazło się kilku profesorów, którzy przekonują, że pomiędzy jednym i dwoma dniami nie ma różnicy.

Jakiś czas temu toczyła się dyskusja, czy najbliższe wybory parlamentarne mają trwać jeden, czy też dwa dni. Artykuł 98 naszej Konstytucji stanowi, że głosowanie zarządza Prezydent RP, „wyznaczając wybory na dzień wolny od pracy”. Natomiast w nowo uchwalonym kodeksie wyborczym znalazł się taki przepis: „Jeżeli głosowanie w wyborach przeprowadza się w ciągu dwóch dni, termin głosowania określa się na dzień wolny od pracy oraz dzień go poprzedzający”.

W Konstytucji jest mowa o jednym dniu, a w kodeksie o dwóch. Zdrowy rozsądek podpowiada, że przepis kodeksu stoi w sprzeczności z przepisem Konstytucji. Jeden to przecież nie dwa. Aby to zauważyć, nie potrzeba nawet matury. Ale od czego są wybitni specjaliści? Czasami od komplikowania spraw prostych. Nie rozstrzygam, ile dni powinny trwać wybory. Chodzi mi tylko o to, by zdrowego rozsądku nie wystawiać na zbyt wielką próbę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się