Czy to jest temat na felieton? – ktoś może zapyta. Owszem, odpowiem. Bo mnie Edyta Stein kojarzy się z… rodziną Wojtyłów (kiedyś usłyszałam, że mnie wszystko kojarzy się albo z Wojtyłami, albo z Popiełuszkami; coś chyba w tym jest!). To dzięki pamiętnikom tej świętej mogłam odtworzyć, chociaż po części, pobyt rodziców Jana Pawła II – Emilii i Karola – oraz jego brata Edmunda w Hranicach na Morawach, gdzie zostali zesłani podczas pierwszej wojny światowej. Ojciec papieża bowiem, wówczas wojskowy urzędnik ewidencyjny, został tam skierowany wraz ze swoim batalionem, mającym organizować zaplecze dla wojska, w tym szpital polowy. Dokładnie w tym samym czasie, w 1915 r., przybyła do Hranic Edyta Stein. Znalazła się w gronie wolontariuszy Ochotniczej Służby w Czerwonym Krzyżu. Pracowała jako pielęgniarka w szpitalu wojennym zorganizowanym przez Wojtyłę. Pozostawiła przejmujące zapiski na temat ówczesnej sytuacji, pisała o cierpieniach rannych żołnierzy, zanotowała ostatnie rozmowy z umierającymi, wspominała chorych na tyfus panujący w szpitalu i w mieście. Karol Wojtyła senior w tym samym szpitalu odwiedzał rannych i chorych. Prawdopodobne jest więc, że mogli się tam spotkać.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








