Nowy numer 43/2020 Archiwum

Sąd nad krzyżem

Europejski Trybunał Praw Człowieka wycofał się z poprzedniego nakazu zdjęcia krzyży ze ścian szkół publicznych we Włoszech. Wyrok, który zapadł w ciągnącej się od dekady tzw. sprawie Lautsi, bynajmniej nie ma posmaku zwycięstwa. Przeciwnie, należy nad nim zapłakać.

Zdumiewająca jest fala bezkrytycznego optymizmu, która przetoczyła się niemal przez wszystkie media i środowiska chrześcijańskie po tym, jak europejska instancja łaskawie orzekła, że krzyż może zostać na murach szkół publicznych we Włoszech. Fakt, to dobra wiadomość (choć paradoks, że w sercu chrześcijańskiej Europy trzeba było o nią zawalczyć, paradoks, że Trybunał praw człowieka orzekał w sprawie, która – jak stwierdziła niedawno Rada Europy – była poza zakresem jego kompetencji). Obawiam się jednak, że mało kto uważnie przestudiował uzasadnienie wyroku Trybunału w Strasburgu w tzw. sprawie Lautsi. Bowiem 56-stronicowy dokument dewaluuje przesłanie płynące z krzyża, sprowadza chrześcijaństwo do nijakiej, pozbawionej znaczenia religii. Czytamy tu m.in., że krzyż powieszony na szkolnych murach nie może mieć wpływu na wychowanie dzieci, bo to „symbol w pełni pasywny”, „symbol kultury laickiej”! A zatem, jak błyskotliwie stwierdziło 15 z 17 sędziów, nie gwałci praw człowieka zapisanych w konwencji genewskiej. Trudno oprzeć się wrażeniu, że poszczególne strony, broniąc krzyża, zredukowały jego znaczenie do roli rekwizytu – symbolu historii, kultury i tradycji Europy. W czasie ciągnącego się od niemal dekady procesu, sądu nad krzyżem, począwszy od najniższych instancji włoskiego wymiaru sprawiedliwości po Trybunał w Strasburgu, zabrakło argumentów religijnych, nie padło ani razu słowa Bóg i Chrystus, a nawet wiara. Byliśmy świadkami festiwalu laickich, politycznie poprawnych frazesów „w obronie krzyża”. Skąd zatem ten hurraoptymizm?

Proces
Ten druzgoczący egzamin „z krzyża” zafundowała Europie Soil Lautsi Albertin, 54-letnia Finka. Dwóch jej synów, Dataico i Sami (dziś mają 21 i 23 lata, i obrali taktykę matki), chodziło do szkoły w Abano Terme (region Veneto). W 2002 r. mąż, Włoch, w czasie zebrania rady rodziców złożył wniosek o zdjęcie krzyży ze ścian w szkole. Dyrekcja i nauczyciele stanowczo odmówili. Lautsi, która jest członkinią włoskiego stowarzyszenia ateistów i agnostyków, wniosła sprawę do sądu administracyjnego w Wenecji o „pogwałcenie zasad laickości państwa”, bo „wiszący w klasach krzyż narusza jej prawo do wychowania dzieci wedle własnego światopoglądu”. W tej i kolejnych instancjach aż do 2006 roku sądy odrzucały pozew Lautsi, powołując się na dekrety z lat 1924 i 1928, zatwierdzające obecność krzyży w salach szkół publicznych (de facto pierwszy taki zapis ustanowiło w 1860 r. Królestwo Piemontu i Sardynii, a rok później przyjęły zjednoczone już Włochy). Imigrantka nie wytrzymała i sprawę skierowała do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, skarżąc Włochy o pogwałcenie Artykułu 2. Pierwszego Protokołu (prawo do nauczania) i Artykułu 9. (wolność myśli i przekonań religijnych) Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Trybunał w 2009 r. jednogłośnie i w błyskawicznym tempie (niecałe dwa miesiące) przychylił się do oskarżenia Lautsi i nakazał Włochom zdjęcie krzyży z murów szkół.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama