Nowy numer 43/2020 Archiwum

Szczyt o euro w cieniu portugalskiego kryzysu

W Brukseli rozpoczął się w czwartek po południu dwudniowy szczyt UE, na którym przywódcy "27" kolejny raz zajmą się wzmocnieniem strefy euro po kryzysie, mnożąc jednocześnie deklaracje gotowości finansowego wsparcia kolejnego kraju wspólnej waluty: Portugalii.

Stojąca w obliczu konieczności radykalnych cięć i oszczędności budżetowych Portugalia pogrążyła się w kryzysie politycznym po odrzuceniu w środę przez parlament w Lizbonie radykalnego, antykryzysowego planu, który miał doprowadzić do redukcji deficytu budżetowego do 3 proc. PKB w 2012 r. Premier Jose Socrates podał się do dymisji.

Unijni przywódcy wchodząc na szczyt wzywali Portugalię do respektowania zobowiązań uzgodnionych z Komisją Europejską. A także - w trosce o stabilność strefy euro - deklarowali gotowość udzielenia jej pomocy z funduszu na ratowanie krajów strefy euro w potrzebie. Szef eurogrupy Jean-Claude Juncker oszacował, że może chodzić o 75 mld euro.

By uniknąć takich kryzysów w przyszłości, przywódcy zatwierdzą na szczycie cały pakiet reform, w tym zmianę Traktatu UE i Pakt Euro Plus dla zwiększenia konkurencyjności strefy euro, otwarty także dla krajów spoza eurolandu, które będą mogły zgłaszać swój udział.

"Polska wydaje się krajem najlepiej przygotowanym spoza strefy euro, aby do paktu przystąpić" - powiedział premier Donald Tusk w Brukseli przed rozpoczęciem szczytu. Zapowiedział, że zadeklaruje intencję przystąpienia do Paktu Euro Plus. Wolę wejścia deklarują też Dania, Bułgaria, Litwa i Łotwa, co oznacza, że w Pakcie będą 22 kraje. Będą musiały realizować jego wymogi: co roku będą się politycznie zobowiązywać do zbliżania polityk gospodarczych w wybranych dziedzinach, takich jak zatrudnienie, konkurencyjność gospodarcza czy stabilność finansów publicznych. Doroczne szczyty krajów-uczestników będą sprawdzać realizację zobowiązań.

Szefowie państw i rządów będą także rozmawiać o wydarzeniach w Libii, gdzie kilka krajów UE z Francją i Wielką Brytanią na czele zaangażowało się w naloty mające na celu ochronę cywilów przed siłami pułkownika Muammara Kadafiego. UE jako całość rozpoczęła natomiast planowanie operacji humanitarnej w Libii z wykorzystaniem zasobów wojskowych w celu ewakuacji uchodźców do krajów ich pochodzenia.

"Nie dysponujemy dzisiaj możliwościami - nie wiem, czy to miałoby większy sens - żeby w Libii organizować akcję humanitarną chociażby ze względu na gigantyczne ryzyko z tym związane - powiedział Tusk przed szczytem. - Jest za wcześnie, by mówić o ewentualnym udziale Polski w tej operacji". Ale potwierdził, że jedną z możliwości jest wysłanie polskiego szpitala polowego albo udostępnienie wykupionych przez Polskę godzin lotów samolotów transportowych Globemaster.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama