Nowy numer 44/2020 Archiwum

Kolejna sprawa "blue taxi"

Komenda Stołeczna Policji prowadzi postępowanie wyjaśniające ws. dwóch policjantów, który mieli zostać odwiezieni z imprezy do domów przez dyżurnego funkcjonariusza. Jeśli zarzuty się potwierdzą, zostaną wyciągnięte konsekwencję - zapowiada KGP.

O sprawie napisała w czwartek "Rzeczpospolita". Po nocnej imprezie karnawałowej 4 marca w restauracji w Górze Kalwarii dwóch oficerów policji postanowiło zafundować sobie prywatnego kierowcę, bo sami pili wcześniej alkohol. Wezwali dyżurnego funkcjonariusza ze stołecznego wydziału doskonalenia zawodowego, który mieści się w lesie koło Piaseczna; jest tam kilka budynków, m.in. magazyn broni. Policjant opuścił posterunek i przyjechał do restauracji po oficerów, aby rozwieźć ich do domów. Obaj zaprzeczają, by ich odwieziono - podała "Rzeczpospolita" w artykule zatytułowanym "Blue taxi po policyjnej imprezie".

Rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski pytany o tę sprawę przez PAP powiedział, że kontrolę wszczęto po tym, gdy o całej sprawie kierownictwo KSP poinformował przełożony tych dwóch policjantów.

"Analizując tę sytuację powstaje wrażenie, że system nadzoru zadziałał właściwie, ponieważ wydział kontroli KSP rozpoczął postępowanie wyjaśniające po zgłoszeniu od przełożonego, a nie po doniesieniach medialnych" - powiedział Sokołowski.

Poinformował, że obaj podinspektorzy w pracy zostali przeniesieni na inne stanowiska.

Jak dodał, po zakończeniu tego postępowania, jeśli zarzuty się potwierdzą, będą wyciągane konsekwencje dyscyplinarne. "Nie warto jest łamać dyscypliny służbowej. Każdy policjant musi pełnić służbę w oparciu i zgodnie z przepisami prawa" - zaznaczył rzecznik KGP.

"Trwa postępowanie wewnątrz policji i czekamy na jego zakończenie. Zależy nam na wyjaśnieniu tej sprawy" - w ten sposób sprawę skomentowała rzeczniczka MSWiA Małgorzata Woźniak.

W 2007 r. wiceszef MSWiA Marek Surmacz został odwołany ze stanowiska po tym, jak media ujawniły wysłanie wrocławskich policjantów, pełniących służbę, z hamburgerami do stojącego na peronie pociągu, którym podróżowała Elżbieta Rafalska - ówczesna wiceminister pracy i polityki społecznej. Surmacz tłumaczył to odruchem współczucia wobec potrzebującej koleżanki.

Z kolei w grudniu 2006 r. doszło do tragicznego wypadku, w którym zginęło dwoje policjantów z warszawskiego komisariatu kolejowego; wracali oni do Warszawy po tym jak do domu w Siedlcach odwieźli b. urzędnika MSWiA Tomasza Serafina - który, jak donosiły media - był bliskim współpracownikiem Surmacza.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama