Nowy numer 22/2023 Archiwum

Po co człowiekowi węch i co zrobić, gdy go stracimy?

Anosmia, czyli utrata węchu, to często bagatelizowane schorzenie. Jakie może mieć następstwa i jak radzić sobie z tym problemem?

Po co człowiekowi węch? Zmysły, w które zostaliśmy wyposażeni przez naturę, są sensorami, pozwalającymi nam kontaktować się ze światem, w którym żyjemy. Widzimy, słyszymy, czujemy dotyk, zapach oraz smak i dzięki tym umiejętnościom potrafimy interpretować rzeczywistość, która nas otacza. Zmysły są dla nas narzędziem odczuwania przyjemności, ale też systemem wczesnego ostrzegania przed niebezpieczeństwem. To właśnie one pozwalają odebrać pierwsze sygnały dotyczące tego, czy dany przedmiot lub miejsce są dla nas dobre, czy wręcz przeciwnie – niosą zagrożenie. Gdyby porównać nasze ciało do armii, to można powiedzieć, że receptory wzroku, węchu czy smaku odgrywają rolę zwiadowczą, dostarczając pierwszych informacji, które centrum dowodzenia (czyli mózg) przetwarza i interpretuje na podstawie przyswojonych wcześniej danych.

Przez lata panowało przekonanie, że węch jest najmniej istotnym z pięciu zmysłów. Tak twierdzili starożytni filozofowie, takie przekonanie jest też popularne wśród współczesnych ludzi. Bardzo często dopiero utrata zdolności rozpoznawania zapachów sprawia, że dostrzegamy, jak ważną rolę odgrywa powonienie, potrzebne nie tylko do rozpoznawania zapachów na bieżąco, ale także między innymi do… odtwarzania wspomnień.

Jak działa najstarszy ze zmysłów?

Węch jest jednym z dwóch (obok smaku) tzw. zmysłów chemicznych: jego działanie opiera się na kontakcie receptorów z substancjami chemicznymi. Węch to jeden z najwcześniej wykształconych zmysłów. Pierwsze odbierane z otoczenia bodźce, jeszcze na etapie prostych, jednokomórkowych organizmów, to były bodźce chemiczne. Dopiero w toku przemian ewolucyjnych, rozwoju organizmów w bardziej skomplikowane, wykształciły się komórki odpowiadające za wzrok czy słuch.

Węch człowieka nie zmienił się znacząco przez setki tysięcy lat ewolucji. Istnieją teorie, zgodnie z którymi część mózgu odpowiadająca za odbieranie bodźców zapachowych wyewoluowała jeszcze przed wyodrębnieniem się ssaków i gadów.

W ludzkim nosie znajduje się ponad 50 mln receptorów węchowych – komórek układu nerwowego odpowiadających za odbieranie bodźców chemicznych, jakimi są zapachy. Receptory są zlokalizowane w tylnej części nosa, w nabłonku węchowym, w pobliżu oczu. Każdy z receptorów jest wyposażony w rzęski, które są wrażliwe na substancje zapachowe. Jak dochodzi do ich pobudzenia?

Aerozol, czyli substancja zapachowa w stanie lotnym, dostaje się w głąb nosa dzięki wdechowi powietrza. Następnie osiada w nabłonku węchowym i rozpuszcza się w pokrywającym nabłonek śluzie. Stąd receptory przekazują impuls nerwowy bezpośrednio do opuszki węchowej, będącej częścią mózgu. To znacznie krótsza i szybsza droga niż w przypadku odczytywania informacji pochodzących z innych zmysłów. Dalszą pracę wykonuje już mózg, selekcjonując zapachy i interpretując je na podstawie zapamiętanych wcześniej wzorców.

Ten mechanizm pozwala nam nie tylko rozpoznawać zagrożenie (np. znając zapach zgnilizny, wiemy, że jedzenie o takiej woni jest zepsute i niebezpieczne dla naszego organizmu, nie musimy przeprowadzać w tym celu dodatkowych badań biochemicznych – prosty zapach wystarczy). Zdolność do rozpoznawania zapachów zapisanych w naszej pamięci ma też znaczenie w procesach pamięciowych, budujących naszą tożsamość. Kto z nas nie zna sytuacji, gdy konkretne kuchenne zapachy przypominają atmosferę i wydarzenia z dzieciństwa w domu rodzinnym, a aromat lasu lub kwiatów przywołuje wspomnienia konkretnych wakacji?

Węch jest też powiązany ze smakiem i ma duże znaczenie w pobudzaniu apetytu, szczególnie w przypadku intensywnie pachnących i lubianych przez nas potraw. Odczuwanie zapachu uruchamia też pierwsze procesy trawienne.

Dlaczego można stracić węch

Wbrew pozorom węch nie jest więc tylko narzędziem poprawiającym komfort życia. Niestety zaburzenia i utrata węchu wciąż nie są traktowane wystarczająco poważnie. Utrata węchu, czyli anosmia, to problem, z którym zmaga się wiele osób, do tego problem często ignorowany.

Zanik węchu może być całkowity, częściowy, trwały lub tymczasowy. Problem stał się nieco bardziej znany w czasie pandemii COVID-19, szczególnie w pierwszej fazie, gdy charakterystycznym objawem zakażenia była utrata węchu lub smaku. U niektórych chorych prawidłowe działanie tych zmysłów wracało po kilku lub kilkunastu dniach, jednak wiele osób borykało się z brakiem możliwości rozpoznawania zapachów przez długie miesiące. Nagle okazało się, że to pozornie niegroźne ograniczenie ma wpływ m.in. na kształtowanie codziennej diety.

Upośledzenie węchu często pojawia się również przy okazji innych infekcji górnych dróg oddechowych. Może to wynikać z budowy nosa i lokalizacji receptorów węchowych w jego tylnej części – zatkane nozdrza to mechaniczna blokada uniemożliwiająca aerozolom zapachowym dotarcie do receptorów odbierających zapach i przekazujących impuls do mózgu.

O ile jednak utrata węchu na skutek infekcji jest czasowa, o tyle już anosmia powstała z powodu polipów nosa to problem znacznie bardziej uciążliwy. Polipy nosa to nienowotworowe narośle na błonie śluzowej nosa, które powodują szereg utrudnień w codziennym życiu. Osoby, u których występują polipy nosa, borykają się często z uporczywym, przewlekłym i niezwiązanym z okresowymi infekcjami katarem, mają trudności z oddychaniem przez nos, niejednokrotnie doświadczają nawracającego bólu głowy, a nawet zębów. Wśród powikłań spowodowanych polipami można wymienić bezdech senny, zaburzenia snu i oczywiście zaburzenia powonienia o różnym stopniu zaawansowania: od słabszego węchu po całkowity brak zdolności rozróżniania zapachów. Przyczyną powstawania polipów jest najczęściej przewlekły stan zapalny organizmu.

Nie ignorować! Leczyć!

Bardzo często osoby borykające się z anosmią, wynikającą z obecności polipów w nosie, ignorują problem, uznając, że to stosunkowo niegroźna zmiana, która jedynie obniża nieco komfort życia. Są przecież znacznie poważniejsze choroby. A jednak to schorzenie można leczyć.

Szacuje się, że anosmię nabytą można wyleczyć całkowicie u jednej trzeciej pacjentów, jednak największe szanse mają ci, którzy podejmą leczenie najszybciej. Po roku od wystąpienia objawów szanse na sukces terapii są już znacznie mniejsze. Na wczesnym etapie chorobę spowodowaną polipami można leczyć przy zastosowaniu podawanych bezpośrednio do nosa glikokortykosteroidów. Jeśli jednak choroba się rozwinie, wtedy terapia się komplikuje i konieczny może być zabieg endoskopowy. Niestety, polipy mają wtedy tendencję do nawracania i konieczne może być wprowadzenie terapii sterydami lub antybiotykami.

Jak sprawdzić, czy węch jest ograniczony?

O tym, czy nasz węch jest sprawny, czy nie, możemy się przekonać, przeprowadzając prosty eksperyment: test markerów zapachu. Polega on na próbie rozpoznania pięciu charakterystycznych zapachów: pomarańczy, mięty, ryby, róży i skóry zwierzęcej, oraz przyporządkowania ich do odpowiednich obrazków. Jeśli popełnimy w tym teście jeden błąd, można uznać to za statystyczną pomyłkę, od 2 do 3 błędów pozwala podejrzewać pewne ograniczenia sprawności zmysłu węchu, natomiast 4 i 5 błędów klasyfikuje się jako poważną anosmię.

Niezależnie jednak od tego, czy nasz nos funkcjonuje dziś bez zarzutu, czy nie, warto nie ignorować pojawiających się objawów upośledzenia węchu. Choć choroby węchu nie są tak uciążliwe jak zaburzenia wzroku czy słuchu, to zmysły, w które jesteśmy wyposażeni, uzupełniają się wzajemnie. Sprawny organizm odbiera i interpretuje bodźce wielopoziomowo, a im większy zestaw danych jest w stanie odebrać i przetworzyć, tym lepiej wykorzysta warunki, w jakich żyjemy, pozwalając nam korzystać z życia pełniej.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Quantcast