Nowy numer 3/2021 Archiwum

Czekam, więc jestem

O oczekiwaniu, kawie w hospicjum i jednym bucie Rembrandta z dr. Jackiem Kurkiem rozmawia Jacek Dziedzina

Niektórzy jednak nie tyle oczekują, co próbują przeczekać pewien etap życia. Bywa, że to choroba studentów.
– Moi studenci mają piętnaście wykładów takich, jak pan miał wtedy u pijarów. To jest potężna dawka emocji. Omawiałem kiedyś obraz, na którym starzec żegna się przed śmiercią. Pokazałem to w dniu, w którym umarła babcia jednej ze studentek, o czym nie wiedziałem. Dowiaduję się o tym pół roku później,
bo na zaliczenie przychodzi studentka i mówi: Znienawidziłam pana na pierwszych zajęciach (na szczęście nie mówiła tego dosłownie). I tak zaczyna się nasza rozmowa. Oni się ujawniają, odkrywają. Dla mnie studenci to są ludzie poszukujący i oczekujący. Jeżeli obudzi się w nich wiarę, że jest na co czekać i jest czego szukać, owocuje to ich niebywałą aktywnością. Moi studenci wydali w tym roku drugi tom swoich prac. Pomimo że nie ma pieniędzy, nie ma warunków, oni zamiast się nad tym rozczulać, zebrali się, założyli sekcję koła naukowego w Rybniku, potem stowarzyszenie i ciągle szukają. To się zrodziło w ich głowie, z ich pragnienia. Oni pragną szukać i pragną czekać, pragną mieć sens.

Pan też prowadzi bardzo aktywne życie. Ale nie zdarza się Panu, że chciałby wejść do poczekalni i przeczekać, wyłączyć się?
– Nie. Jeżeli przychodzi jakaś ciemna chwila, to wolałbym zasnąć. Ja nie lubię poczekalni. Najchętniej bym gdzieś wyszedł. Łatwiej jest z dworcami kolejowymi, bo można wyjść do miast, natomiast gorzej z lotniskami, bo jesteśmy jakby w klatce. To jest miejsce napięcia, wzrasta we mnie lęk. Poczekalnia, czy to jest u lekarza, kiedy siedzą koło ciebie ludzie chorzy i opowiadają o swoich chorobach, czy to właśnie jest ta chwila przed wejściem do samolotu, sprawia, że napięcie rośnie. Tak jak w obrazie „Powrót syna marnotrawnego” Rembrandta. Ten klęczący przed ojcem, ogolony, poszarpany człowiek ma jeden but zdjęty, a jeden na nodze. Co to znaczy? Wyobraźmy sobie, że przychodzę do kogoś bliskiego i ściągam jeden but, drugi mam na nodze. Wtedy wykonuję taką dziwną figurę, skacząc na nodze, bo albo wkładam but, albo próbuję utrzymać równowagę. Dlatego Rembrandt tak to namalował. To jest ten moment, że do środka wejść nie możesz, no bo w jednym bucie to bez sensu. I nie możesz już też wyjść na zewnątrz, no bo... w jednym bucie to też bez sensu. Musisz albo zdjąć jeden but i wejść, albo ubrać drugi i wyjść. To nie może trwać długo. To nas spotyka – bycie na granicy. I to wymaga podjęcia decyzji. Może dlatego przebywanie w poczekalni jest trudne do wytrzymania. Albo chcesz już wyjść, albo chcesz wreszcie wejść. Obojętnie, czy to jest sala sądowa, czy to jest gabinet lekarski – nie możesz tam długo wytrzymać. Dlatego człowiek musi przekroczyć tę granicę. Poszukiwanie musi zaowocować przekroczeniem progu nadziei. Co to znaczy, że znalazłem? To znaczy, że przekroczyłem próg nadziei.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także