Nowy numer 49/2020 Archiwum

Gdzie te chłopy?

O mężczyznach w Kościele, a właściwie o ich braku, o zniewieściałym duszpasterstwie z ks. Piotrem Pawlukiewiczem rozmawia Ks. Tomasz Jaklewicz

Ks. Tomasz Jaklewicz: Dlaczego w kościołach jest więcej kobiet niż mężczyzn?
Ks. Piotr Pawlukiewicz: – Proszę popatrzeć na rolę, jaką mają do spełnienia w praktyce wierni podczas liturgii. Mężczyźni odbierają to jako coś, co można określić hasłem „trzy razy »s«”: stój, śpiewaj, słuchaj. A tego właśnie nie lubią. Może dlatego wielu z nich lepiej czuje się na stadionie piłkarskim, na polowaniu czy w ogrodzie na grillu.

Sądzi Ksiądz, że to „trzy razy »s«” nie przeszkadza kobietom?
– David Murrow w książce „Mężczyźni nienawidzą chodzić do kościoła” mówi, że termostat w naszych kościołach jest nastawiony raczej na kobiety. To jest temat do dyskusji, ale chyba lepiej w kościele czuje się płeć piękna. Ja wiem, że teraz powiem o sprawach drugorzędnych, ale one też mają swoje znaczenie. Kobieta w kościele zwróci uwagę na ułożone przy ołtarzu kwiaty, na innych ludzi, na to, jak są ubrani, sama doświadczy zadowolenia, że jest elegancka, jak przystało na dzień świąteczny, zachwyci się ckliwą pieśnią o miłości, bliskości. Panowie tę całą otoczkę odbierają inaczej. Murrow mówi, że mężczyźni mają swoją religię. To jest religia siły, mocy, pewności siebie, wielkości, a tego w ofercie Kościoła nie dostrzegają. Nawet chyba boją się, że chrześcijaństwo każe im być cichymi i pokornymi. Mężczyzna natomiast tęskni za wielkością i panowaniem. I wbrew pozorom, nie jest to złe. A jeśli każe mu się stać godzinę w kościele ze złożonymi rękami i śpiewać wzruszające niekiedy pieśni, to nie realizuje tego pragnienia swego serca. Dlatego woli doskonalić swój komputer, oglądać mecze czy przechwalać się swoimi osiągnięciami na spotkaniu z kolegami przy piwie. Ja wiem, że panowie są aktywni w liturgii, ale proporcje są mniej więcej takie, że kilku śpiewa w chórze, kilku służy do Mszy, a ogromna większość stoi bez ruchu przez całą liturgię.

No dobrze, ale kto reguluje ten termostat? Przecież mężczyźni, duchowni?
– Termostat regulował się setki lat. Wiele czynników na to wpłynęło. Na pewno wiele do powiedzenia miały i mają osoby duchowne. Tu widać sporą dysproporcję, bo celebrans – mężczyzna jest aktywny przez całą liturgię: przewodniczy, naucza, jest wyeksponowany. I czuje się jak ryba w wodzie. Ale to jedyny taki pan w całym zgromadzeniu. Często także i w innych formach duszpasterstwa ksiądz może zdominować mężczyzn czy chłopców. Zdarza się, że podczas wyjazdów duszpasterz decyduje o wszystkim: jak i kiedy się modlimy, kiedy mamy obiad, o której idziemy spać. Założyłem kilka lat temu taką wspólnotę internetoworealną, w której uczestniczę z pewnego dystansu. Ponieważ wchodzą w nią dziesiątki nieznanych mi osób, tylko czuwam dyskretnie, żeby nie pojawił się tam ktoś, kto będzie chciał zamieszać czy coś popsuć. Poza tym nie ingeruję w nic. I okazuje się, że oni sami bez problemu organizują kurs tańca, wyjazd wakacyjny, rekolekcje. Z tego środowiska wyłoniła się w dużym stopniu podgrupa młodych mężczyzn, którzy szukają swojej męskiej tożsamości i duchowości. Panie z całego serca im kibicują. I oni to wszystko robią sami. Natomiast kiedy dominuje ksiądz, to potem mamy takich panów, którzy ciągle pytają: „proszę księdza, o której wychodzimy?”, „o której obiad?”, „o której Msza św.?”.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama