Nowy numer 43/2020 Archiwum

Miłość jak młot pneumatyczny

O ciosach bokserskich, nieudanym napadzie na bank i przebaczeniu z Timem Guénardem rozmawiają Dominika Szczawińska i Marcin Jakimowicz

TIM GUÉNARD
W dzieciństwie pozostawiony przez matkę i torturowany przez ojca, wychowany przez ulicę. By zemścić się na ojcu, zaczął trenować boks. Został mistrzem Francji. Po spotkaniu z chrześcijanami mieszkającymi we wspólnocie Arka, nawraca się i przebacza. Mieszka z żoną i czwórką dzieci niedaleko Lourdes.

Dominika Szczawińska, Marcin Jakimowicz: Przeszedł Pan w życiu piekło. Pozostawiony przez matkę, masakrowany przez ojca. Czy to możliwe, by im przebaczyć?

Tim Guénard: – Tak, to możliwe. Pod jednym warunkiem: że ma się w sercu pokój. Gdy człowiek jest pogodzony ze sobą. Gdy zaprzyjaźnia się ze swoją przeszłością, może z powodzeniem do niej wracać.

Gdy Jezus uzdrowił paralityka, powiedział: weź swoje łoże i chodź. Po co wszędzie chodzić z łóżkiem? Czy wszyscy muszą wiedzieć o moim wcześniejszym kalectwie? Nie ma Pan ochoty zostawić za sobą przeszłości? Przestać jeździć po świecie?
– Jasne, że chciałbym to czasem zostawić. Pozostać w swojej rodzinie, z bliskimi. Ale w tym moim wędrowaniu widzę sens. To nie ja wyjeżdżam w świat, to ludzie mnie zapraszają. Jeżdżę, bo w mojej historii bardzo wielu się odnajduje, a mój spowiednik prosił, bym to kontynuował. Po raz pierwszy o świadectwo wiary poprosiła mnie sama Marta Robin. Ale potem przez dwanaście lat milczałem.

A o czym Pan opowiada ludziom?
– O tym, że byłem strasznie traktowany przez ojca. O samotności. Chcę pomóc tym wszystkim, którzy byli źle traktowani. Wiem, że odnajdują się w mojej historii. Jestem jak osioł, który nosi na sobie piękno, ale sam nie jest piękny. Często spotykam się z więźniami, bo wierzę, że odnajdą drogę powrotu z piekła, którego doświadczyli.

Opowiada Pan: „Zapamiętałem jej białe, znikające w oddali buty. Często widziałem je we śnie. Miałem trzy latka, matka odchodziła do nowego mężczyzny. Byłem dla niej balastem, więc wywiozła mnie poza miasto, przywiązała sznurem do słupa i odjechała. Nie pocałowała, nie pomachała na pożegnanie. Znaleziono mnie nad ranem. Byłem przerażony i zmarznięty”. Budzi się Pan jeszcze zlany zimnym potem?
– Już nie. Ale to prawda: kiedyś pamięć była moim największym wrogiem. Ale od czasu odnalezienia spokoju wewnętrznego, zaprzyjaźniłem się z nią. Nie przeszkadza mi. Pokazuje mi dobro, które stało się w moim życiu. Przebaczenie to nie jest rodzaj magii. To Pan Bóg. On w bardzo powolnym procesie, kropla po kropli, wlewa w nas pokój wewnętrzny.

Wielu mówi: jesteśmy samotni. Jak bardzo Pan był samotny?
– Nie miałem przyjaciół. Gdy skatowany przez tatę trafiłem na trzy lata do szpitala, nikt mnie nie odwiedzał. Kiedyś sąsiad ze szpitalnego łóżka otrzymał prezent. Papierek, w który był zapakowany, spadł na moje łóżko. Dyskretnie go schowałem. To był mój pierwszy prezent w życiu! Codziennie wieczorem czołgałem się do ubikacji i przytulałem ten papierek. Był na nim narysowany pociąg, trzy wagony i miś, który machał łapką. Przez dwa i pół roku przytulałem go codziennie. Był moim jedynym przyjacielem. Tylko on mówił mi: dobranoc. Tylko on machał do mnie z uśmiechem.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także