Nowy numer 3/2021 Archiwum

Chce wyprowadzić nas z pustyni

Z arcybiskupem Alfonsem Nossolem o kardynale Josephie Ratzingerze.

Jakim teologiem i człowiekiem jest Joseph Ratzinger?
– On jest integrystą i chce być integrystą w zakresie wiary. Ale też jest progresistą w sprawie miłości, i radykalnym optymistą w nadziei. Jego integryzm to nie skostniały tradycjonalizm, ale integralne ujęcie prawdy. Nie możemy Kościoła traktować jako samoobsługowego supermarketu, z którego wybieramy tylko to, co nam odpowiada. Prawdę musimy traktować integralnie, całościowo. To jest jeden z największych teologów katolickich. A z drugiej strony nie tylko człowiek głębokiej i szerokiej wiedzy, ale też niezwykłej mądrości życiowej. Wiedza u niego jest ściśle scalona z mądrością. To jest wszystko zawarte w Słowie Bożym, które jest zakorzenione w całej historii zbawienia. I do tego Słowa Bożego, które stało się Ciałem, on wciąż wraca. Uderza mnie to, jak często podkreśla, że Ewangelia jest radosną nowiną i to, że Bóg jest nie tylko prawdą, nie tylko dobrem, ale i pięknem. Dla zrozumienia jego osobowości trzeba pamiętać, że Benedykt XVI jest muzykiem. Znamienne, że pierwszą rzeczą, jaką polecił przewieźć ze swojego mieszkania do apartamentów papieskich jest fortepian. Słuchałem nieraz, jak grał. Mówił, że gra, gdy jest zmęczony, gdy szuka natchnienia, gdy chce się wyciszyć. Najchętniej muzykę klasyczną, szczególnie Bacha. Wrażliwość na piękno jest ważnym elementem jego osobowości: muza pocałowała go w samo serce. To pomaga też lepiej zrozumieć jego bliskość z Janem Pawłem II, który przecież był poetą.

Wielu komentatorów zauważa, że ze strażnika ortodoksji kard. Ratzinger zmienia się w pasterza Benedykta XVI. Czy Ksiądz Arcybiskup, znając Josepha Ratzingera jako teologa i jako człowieka od lat, dostrzega taką przemianę?
– Taka zmiana jest wprost nieodzowna! On sobie z tego zdaje sprawę. Do tej pory był stróżem wiary, a teraz musi być jej przekazicielem. Dotąd był obrońcą prawdy, a teraz musi być jej nosicielem. Dlatego musi znaleźć drogi, którymi prawda Boża do serc i dusz współczesnych ludzi może dotrzeć. Drzemią w nim potężne możliwości ze względu na jego głęboką wiedzę teologiczną, a także mądrość i doświadczenie życiowe. Dlatego jestem przekonany, że znajdzie sposoby dotarcia do ludzi współczesnych, zwłaszcza mieszkańców Zachodu. Jan Paweł II zabiegał o to, by chrześcijaństwo oddychało obydwoma płucami: tradycji Wschodu i Zachodu. Płuco Wschodu za Jana Pawła II zostało mocno zdynamizowane, ale płuco świata Zachodu, zsekularyzowanego, zeświecczonego, reagowało słabo. Zdynamizowanie tego obszaru chrześcijaństwa jest zadaniem dla Benedykta XVI.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama