Nowy numer 41/2019 Archiwum

Pan Bóg lubi bezczelnych

O kłótniach z Panem Bogiem, miłości i aktorstwie z ks. Kazimierzem Orzechowskim, aktorem, rozmawia Marcin Jakimowicz

Marcin Jakimowicz: Podobno jest Ksiądz zakochany?
ks. Kazimierz Orzechowski: – Ależ co ty opowiadasz???

A Mała Tereska? A Edith Piaf?
– Oooo, tak! Jestem po uszy zakochany. To są kobiety mojego życia. I jeszcze Marlena Dietrich... Właśnie przygotowuję o niej spektakl. O jej samotności, dramatycznym życiu.

Wielu się gorszy: dlaczego robi Ksiądz z Edith Piaf świętą?
– O, nie. Ja wcale nie robię z niej świętej, ja tylko nie rzucam na nią kamieni i nie muszę zatrzymywać się na kochankach, brudach, łóżkach, pościeli, co jest tak bardzo uwielbiane. Inni tylko to widzą, a tracą przy tym prawdę, jaki to był fantastyczny człowiek, wielka osobowość, szlachetna, dobra kobieta, bardzo nieszczęśliwa... Dziewięć strasznie bolesnych operacji, tyle traumatycznych przeżyć. Przecież ona wyszła z burdelu! Wychowała ją ulica. I wszystko wskazywało na to, że zostanie na dnie. A potrafiła się wybić, stać się wielką osobowością, pełnym, szlachetnym człowiekiem. Osiągnęła najwyższe szczyty piosenki i aktorstwa. Łatwiej jest mi opowiadać o niej, niż mówić o mojej ukochanej Małej Teresce. Bo, niestety, nie potrafię naśladować jej pokornego, ukrytego w klasztorze życia. Nie potrafię znosić utrapień, cierpień jak ona. A Edith? Ta kobieta potrafiła po dziesięciu latach straszliwej walki wyjść z alkoholizmu. Cztery wielotygodniowe, mordercze odwykówki z narkotyków. Kto to wytrzyma? Jaki chłop? A ona to przeszła. I te jej wyznania, że nigdy nie znalazła prawdziwej miłości, bo ludzie kochali jedynie jej sławę i pieniądze. Bolało ją to, rozrywało serce. Była bardzo szczera, wrażliwa.

Wstrząsająca jest jej wypowiedź o cierpieniu, w którym odkryła prawdziwy skarb, perły...
– To dla mnie najważniejsze zdanie! Tylko mistyk, oddychający Bogiem, może zdobyć się na takie wyznanie. Widziałem w telewizji ten wywiad. Dziennikarz pyta piosenkarkę: „Czy Pani nie zwątpiła w Boga? Po tylu nieszczęściach, które na Panią zesłał?”. Widzę zmartwienie na jej twarzy, przełyka z trudem ślinę, bierze oddech i odpowiada: „Ależ, proszę pana, jak pan może tak powiedzieć? Przecież Pan Bóg nieszczęść nie zsyła. To jest sama Miłość! Jakże Miłość mogłaby zesłać nieszczęścia? Proszę pana, to, co Bóg na mnie zesłał, a co pan nazwał nieszczęściem, jest dla mnie największym skarbem!”. Edith podnosi ręce i mówi: „...i tylko to zaniosę z sobą do nieba...”.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji