Nowy numer 2/2021 Archiwum

Kultura to nie luksus

W Polsce kultura wciąż traktowana jest przez rządowych strategów jak obciążenie. Tymczasem oszczędzanie na kulturze to polityka bardzo krótkowzroczna.

Kazimierz M. Ujazdowski jest posłem na Sejm RP, członkiem PiS, był ministrem kultury i dziedzictwa narodowego w rządach Jerzego Buzka i Jarosława Kaczyńskiego.

Minister kultury Bogdan Zdrojewski budzi szacunek ze względu na styl sprawowania urzędu i unikanie konfrontacji. Chciałbym go chwalić nie tylko za styl, ale także za program i czyny. Niestety, nie mogę tego uczynić, bo w tej sferze mamy do czynienia z brakiem aktywnego mecenatu oraz ze zmarginalizowaniem sfery zabytków, dziedzictwa kulturowego i polityki historycznej.

Bierność zamaskowana
Ponad rok temu w Krakowie odbył się organizowany z wielką pompą Kongres Kultury Polskiej. Pomimo iż zgromadził liczne znakomitości, a stanowiska wyrażone w debatach kongresowych miały twórczy charakter, dziś trudno wskazać, który z postulatów tego zgromadzenia jest rzeczywiście realizowany. Niestety, żaden z głównych ośrodków władzy nie jest poważnie zainteresowany sferą kultury i dziedzictwa narodowego.

Bronisław Komorowski podczas swojej kampanii wyborczej publicznie opowiedział się za wzrostem wydatków państwa na kulturę do poziomu 1 procenta budżetu i podpisał nawet w tej kwestii pisemną deklarację. Po wyborach nie poszły za tym jednak żadne konkretne czyny. Z kolei Donald Tusk przekonany jest, że poparcie „świata kultury” (tego znanego z ekranów telewizji) ma i tak zapewnione, więc nie zachodzi potrzeba udzielania mu dodatkowych koncesji. Zresztą obszar ten nie jest chyba przedmiotem większego zainteresowania premiera, który nad kulturę arty-styczną przedkłada najwyraźniej kulturę fizyczną.

Problemy postawione przez uczestników kongresu: apel o aktywny mecenat, pomysł nowej formuły instytucji kulturalnych, unowocześnienie dyplomacji kulturalnej nie spotkały się z realną odpowiedzią rządu Donald Tuska i ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego. Taka polityka uników, chociaż charakterystyczna dla rządzącej ekipy, jest jałowa i anachroniczna. Poza konwencjonalnymi stwierdzeniami, że rola państwa w kulturze w epoce globalizacji i powszechnego dostępu do mediów elektronicznych wymaga nowego zdefiniowania obowiązków władzy publicznej w tym obszarze, nic nie zostało zrobione. Jest to w swej istocie polityka bierna, maskowana jedynie nowoczesną frazeologią i retoryką.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama