Nowy numer 48/2020 Archiwum

Boom na fundusze

Powstają jak grzyby po deszczu. Idea regionalnych funduszy filmowych, których liczba w Europie przekroczyła setkę, znajduje coraz więcej zwolenników w samorządach lokalnych.

Film się kończy i mało kto zostaje w kinie, by przeczytać ciągnące się w nieskończoność napisy końcowe. Ale ten, komu starczy cierpliwości, zauważy, że od pewnego czasu pojawia się tam informacja, że film, prócz mnóstwa innych instytucji, współfinansował lokalny fundusz filmowy. Pierwsza była Łódź. W 2007 roku Łódzki Fundusz Filmowy podzielił między ubiegających się o wsparcie projektów filmowych 600 tys. złotych, w tym roku będzie to już ponad milion złotych. Dzisiaj podobne instytucje działają już w wielu regionach i niektórych większych miastach. Największym jak dotąd budżetem dysponuje Fundusz Dolnośląski we Wrocławiu. W tym roku na produkcję filmów Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego i Urząd Miejski Wrocławia przeznaczyły wspólnie prawie 2 mln złotych. Swoje fundusze filmowe mają m.in. Gdańsk, Poznań, Lublin, Kraków i Katowice.

Filmowcy się cieszą
Wbrew pozorom nie jest to dużo, bo produkcja skromnego filmu fabularnego kosztuje kilka milionów. Ale w sytuacji, kiedy producent z państwowej kiesy może uzyskać najwyżej połowę środków na film i musi szukać koproducentów, liczy się każda dotacja pozwalająca zapiąć budżet. Oczywiście wniosków spływających na organizowane przez fundusze konkursy jest mnóstwo, więc środki, jakimi fundusz dysponuje, są dzielone na różne projekty. Jednak już wsparcie na przykład w wysokości 30 tys. dla autora filmu dokumentalnego znacznie ułatwia pozyskiwanie środków z innych źródeł. Często bez tego wsparcia film nie mógłby powstać. Już w przeszłości zdarzało się, że samorządy lokalne wspierały produkcję filmów. Najczęściej wtedy, kiedy filmy kręcono na ich terenie. Użyczały lokali czy pomagały w organizacji planu, ułatwiając na przykład realizację zdjęć w ruchliwych punktach miasta. Rzadko były to, ze względu na obowiązujące przepisy, bezpośrednie dotacje finansowe. W tym roku, a należy zauważyć, że ciągle powstają nowe lokalne fundusze, samorządy przeznaczą na produkcję filmową około 10 mln złotych.

Wsparcie lokalne
– Idea powołania filmowych funduszy regionalnych nie jest czymś oryginalnym. W Niemczech wsparcie dla lokalnych inicjatyw filmowych jest bardzo mocne. Poszczególne landy na produkcję filmów, związanych w jakiś sposób z danym regionem, przeznaczają znaczne środki, i to już od dawna – mówi prof. Andrzej Gwóźdź, szef Zakładu Filmoznawstwa i Wiedzy o Mediach Uniwersytetu Śląskiego, redaktor wielu wydawnictw poświęconych śląskim tradycjom filmowym. – Wsparcie to nie ma się ograniczać wyłącznie do realizacji filmów związanych tematycznie z regionem. Fundusz powinien również dostrzegać twórców młodych, proponujących oryginalne, ciekawe pomysły na filmy. Powinien uwzględniać zmiany pokoleniowe. Oczywiście, jeżeli jest jakiś szczególnie interesujący projekt filmowy, realizowany przez wybitnego reżysera spoza regionu, ale z nim związany, to należałoby go także wesprzeć.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także