GN 14/2020 Archiwum

Zbrodnia bez kary

Komuniści nie tylko zamordowali gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. Chcieli także zatrzeć po nim każdy ślad, wymazać z pamięci pokoleń. Właściwie im się udało.

W czasie sondy ulicznej zapytano młodych ludzi, kim był August Emil Fieldorf. Nikt nie podał właściwej odpowiedzi. Premiera filmu Bugajskiego i zakrojona z rozmachem akcja edukacyjna, przybliżająca postać generała Fieldorfa, ma szanse przywrócić go naszej pamięci.

Mechanizmy zbrodni
Przedstawiona w „Generale Nilu” Ryszarda Bugajskiego okrutna scena tortur, jakim poddawano aresztowanych przez UB akowców w więzieniu na Rakowieckiej, pozostaje w pamięci na długo. Jednak najważniejsze, że film precyzyjnie odsłania metody funkcjonowania komunistycznego aparatu przemocy w stosunku do swoich politycznych oponentów latach 40. i 50. Zagrożeni byli wszyscy. Zarówno ci, którzy czynnie z komunistami walczyli, jak i ci, którzy uznali, że na tym etapie walka z bronią w ręku straciła sens, bo przyniesie tylko więcej niepotrzebnych ofiar. Ryszard Bugajski, autor „Przesłuchania” i telewizyjnego widowiska „Śmierć rotmistrza Pileckiego”, po raz trzeci sięgnął do lat 40. i 50., kiedy komunistyczna władza bezwzględnie rozprawiała się ze swoimi przeciwnikami politycznymi. W „Generale Nilu” opowiada o ostatnim okresie życia człowieka, który w czasie II wojny światowej należał do najważniejszych i zarazem najgłębiej zakonspirowanych dowódców AK. Niewiele osób znało jego prawdziwą tożsamość. Nic dziwnego. Jako szef Kedywu AK odpowiadał za najważniejsze zbrojne akcje podziemia przeciwko Niemcom. Film tylko w retrospekcjach przedstawia działalność generała w czasie wojny. Oglądamy m.in. zamach na generała SS Franza Kutscherę, najgłośniejszą akcję AK z czasów walki z Niemcami. Sceny zamachu kręcono w tym samym miejscu, gdzie 1 lutego 1944 członkowie Oddziału Dywersji AK „Pegaz” pod dowództwem Adama Borysa zastrzelili kata Warszawy. Film rozpoczyna się w chwili powrotu tytułowego bohatera z zesłania ze Związku Radzieckiego w 1947 roku. Po powrocie do kraju Fieldorf nie podjął już działalności konspiracyjnej. Mimo to trzy lata później został aresztowany i poddany brutalnemu śledztwu.

Film z konieczności
„Korzystaliśmy praktycznie ze wszystkich dostępnych dziś materiałów. Były to między innymi akta zgromadzone przez IPN. Ponadto wydana została ogromna praca autorstwa bratanicy generała Marii Fieldorf i jej męża Leszka Zachuty, którzy dotarli do wielu dokumentów, świadków, a także rodzinnych listów. Dostępne są również wspomnienia żony »Nila«, Janiny Fieldorf” – mówi reżyser o pracy nad scenariuszem. Jednocześnie dodaje, że filmy historyczne robi niejako z konieczności. „Robię je, bo nie znajduję ciekawych postaci we współczesności. Postaci takie jak Pilecki czy Fieldorf są fascynujące, trudno byłoby je wymyślić”. W scenie rozmowy doradców NKWD z Józefem Rożańskim, dyrektorem Departamentu Śledczego MBP, Bugajski stawia hipotezę, że o losie generała postanowili towarzysze z Rosji. „Musieliśmy się oprzeć na hipotezach, bo bez tego film byłby jak ser szwajcarski z dziurami, pewne rzeczy byłyby niejasne. Przecież doradcy sowieccy z NKWD funkcjonowali właściwie na każdym poziomie Urzędu Bezpieczeństwa, poczynając od szczebla powiatowego. Fieldorf był szczególnie znienawidzony przez Sowietów, m.in. jako szef organizacji NIE, i jestem pewien, że Rosjanie nie mogli tolerować istnienia człowieka, który tak otwarcie przeciw nim występował” – wyjaśnia reżyser.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji