Nowy numer 47/2020 Archiwum

Papież i futbol

Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, Dwie tylko: p o e z j a i d o b r o ć... i więcej nic... C. K. Norwid

Nie chcę drażnić futbolowych fanów, ale nie będziemy tu rozróżniać detalicznie mistrzostw świata od mistrzostw Europy (ja osobiście rozróżniam, naprawdę, zapewniam). W każdym razie tekst Josepha Ratzingera, tekst, który stanowi podstawę niniejszego eseju, pochodzi z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku i dotyczy futbolowych Mistrzostw Świata, prawdopodobnie argentyńskich, tych z 1978 roku (Mario Kempes królem strzelców, pamiętacie???), ale ów tekst zawiera w tle bez wątpienia fascynację autora (wtedy arcybiskupa bawarskiej diecezji) Mistrzostwami Świata w RFN (1974; to te dla polskich kibiców najsłynniejsze, „nasze”).

Dzisiejszy Papież pisał na temat piłki nożnej rzeczy fascynujące, posłuchajmy też artykułu pt. „Gra i życie – mistrzostwa świata w piłce nożnej” (J. Ratzinger/Benedykt XVI, „Szukajcie tego, co w górze” – tłum. M. Rodkiewicz, Wydawnictwo UJ, Kraków 2007, s. 115–117). Dodam, że kiedy czytam mistrzowskie (właśnie) słowa arcybiskupa Monachium i Fryzyngi, przypomina mi się definicja futbolu autorstwa Gary’ego Linekera, angielskiego napastnika, który swego czasu raczył powiedzieć, że piłka nożna to taka gra, w której bierze udział 22 zawodników podzielonych na dwie drużyny i w której na końcu zwyciężają Niemcy… No tak, myślę sobie, przecież i Franz Beckenbauer i Gerd Mueller też byli Bawarczykami… I obecny Papież. Bayern, Bayern… A teraz już Ratzinger i jego mistrzowska refleksja, którą dedykuję piłkarzom, kibicom, nam wszystkim (śródtytuły są moje, reszta autorstwa JR):

1. Panem et circenses
Regularnie co cztery lata mistrzostwa świata w piłce nożnej są wydarzeniem, które przyciąga uwagę setek milionów ludzi. Żadne inne wydarzenie na ziemi nie jest w stanie osiągnąć podobnego rezultatu. Widać, że musi tu chodzić o coś pierwotnie ludzkiego i rodzi się pytanie o siłę, którą ma w sobie ta gra.
Pesymista powie, że tak samo było w starożytnym Rzymie. Hasło mas brzmiało panem et circenses, chleba i igrzysk. Chleb i igrzyska są treścią społeczeństwa dekadenckiego, które nie zna już wyższych celów. Ale nawet jeżeli przyjąć takie wyjaśnienie, na pewno jest ono jeszcze niewystarczające.

2. Powrót do raju: „nie musi być i właśnie dlatego jest piękne”
(…) na czym polega fascynacja igrzyskami, że są tak samo ważne jak chleb? (…) Wołanie za chlebem i igrzyskami jest właściwie wyrazem pragnienia rajskiego życia, życia sycącego bez wysiłku i życia spełnionej wolności. Taki jest bowiem cel zabawy: działanie, które jest całkowicie wolne, pozbawione celu i przymusu, a przy tym jeszcze angażuje i wypełnia wszystkie siły człowieka. W tym sensie gra byłaby pewnego rodzaju próbą powrotu do raju: wyjściem ze zniewalającej codzienności i troski o życie do wolnej powagi tego, co nie musi być i właśnie dlatego jest piękne. Zatem gra przekracza w pewnym sensie sferę codzienności, ma jednak – przede wszystkim u dziecka – jeszcze inny charakter. Jest to włączenie w życie. Gra symbolizuje samo życie i antycypuje je w niejako dowolnie kształtowanej formie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama