Niestety, świat ma na ten temat inne zdanie, o czym przekonuje historia Anneliese Michel. W 1978 r. niemiecki sąd oskarżył dwóch księży oraz rodziców dziewczyny o spowodowanie jej zgonu. Według prokuratora, 24-letnia Niemka była bowiem chora psychicznie i powinna trafić do szpitala. Tymczasem rodzice po nieudanej kuracji farmakologicznej zdecydowali się powierzyć ją egzorcystom. Ponieważ biegli nie potrafili wyjaśnić tajemnicy śmierci młodej kobiety, skupili się na krytyce nauki Kościoła.
Z dźwiękowego zapisu egzorcyzmów, a także z wypowiedzi matki, siostry oraz najbliższego przyjaciela Anneliese wynika jednak, że naprawdę była ona dręczona przez demona. Dobrowolnie przyjęła jednak cierpienia związane z opętaniem jako pokutę za grzechy innych, w szczególności niemieckiej młodzieży.
Na podstawie jej biografii powstały dwa filmy fabularne: amerykański thriller „Egzorcyzmy Emily Rose”, uwzględniający perspektywę duchową, i niemiecki dramat „Requiem”, prezentujący punkt widzenia świata. Miejmy nadzieję, że po dokumentalnej opowieści o Anneliese telewizja publiczna wyemituje ten pierwszy obraz. O drugim lepiej zapomnijmy.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








