Reklama

    Nowy numer 12/2023 Archiwum

Panie, kocham Cię…

Teraz nadszedł czas na to, by pochylić się nad spuścizną papieża seniora.

Przejmujący był dla mnie widok trumny z ciałem Benedykta XVI na placu św. Piotra, tym bardziej że pamiętam podobną scenerię z pogrzebu Jana Pawła II. Teraz nadszedł czas na to, by pochylić się nad spuścizną papieża seniora: ponad 60 książek, 3 encykliki, 4 adhortacje, przesłanie płynące z 24 pielgrzymek, kazania, przemówienia…

Zatrzymam się na słowach z pielgrzymki do Polski. Byłam na placu Piłsudskiego w Warszawie, gdy w zimny deszczowy dzień tłumy ludzi słuchały słów Benedykta XVI, kiedy wybrzmiało słynne: „Trwajcie mocni w wierze!”. Papież uśmiechał się, ujmował nas tym, że mówił po polsku, odwoływał się do swego „umiłowanego poprzednika”, cytował Jana Pawła II, prosząc, byśmy zachowali to wielkie dziedzictwo papieża Polaka i dawali świadectwo wiary we współczesnym świecie. Ciekawe jest, że właśnie po tej pielgrzymce Benedykt XVI napisał testament duchowy i że jego główne przesłanie stanowi hasło „Trwajcie mocni w wierze”. Tekst testamentu jest zresztą przepiękny, głęboko teologiczny. Starszy już i doświadczony papież przypomniał, że jako teolog z 60-letnim stażem był świadkiem wielu zmian w świecie, w naukach przyrodniczych, patrzył, jak znikały pozorne pewniki nauki, jak upadały tezy liberałów, egzystencjalistów, marksistów. Tym natomiast, co pozostało, jest racjonalność wiary. „Jezus Chrystus jest drogą, prawdą i życiem, a Kościół – mimo ludzkich niedoskonałości – Jego Ciałem” – przypomina Benedykt. Sama ta fraza może stanowić materiał do przemyśleń, do osobistych rekolekcji.

Aby poznać przesłanie Benedykta XVI, trzeba również pochylić się nad myślą kard. Josepha Ratzingera, nad trylogią „Jezus z Nazaretu”, która ma nie tylko wartość poznawczą i historyczną, lecz także stanowi medytację na temat wiary i samego Chrystusa. Nie bez racji pojawiają się głosy, że Benedykt XVI jest najwybitniejszym teologiem nie tylko współczesności, ale całych dziejów Kościoła. Że jest drugim Augustynem. Ojcem Kościoła – tak nazwał go abp Światosław Szewczuk, zwierzchnik Greckokatolickiego Kościoła Ukrainy (w kościołach wschodnich epoka ojców Kościoła nie zakończyła się w pierwszych wiekach, ale trwa do dziś). Padły też słowa: „Santo subito” (na placu św. Piotra widniał również transparent z takim napisem). Wielu ma świadomość, że odszedł człowiek święty, mocno zespolony ze swoim Oblubieńcem. Zresztą ostatnie słowa papieża seniora brzmiały: „Panie, kocham Cię”. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się