Nowy numer 49/2020 Archiwum

Islam bez terroru

Najważniejsze, byśmy nie myśleli, że wszyscy oni są terrorystami. Albo że w fanatycznym zaślepieniu marzą, jak wygubić niewiernych.

Wyznawcy islamu inaczej patrzą na świat – to fakt. Inaczej oceniają wiele spraw, nieraz krytycznie przyglądają się nam – ludziom Zachodu. To także prawda. Czy w takim razie każdy muzułmanin jest potencjalnym wrogiem, zabójcą? Nie. Zaraz po ataku na Londyn Brytyjczycy głośno podkreślali: „To szaleńcy, opętani skrajną i fałszywą wizją! Wykorzystują islam do siania nienawiści!”. A nam nie wolno dać się oszukać. Nie możemy uwierzyć, że religie prowadzą do wojny i nienawiści. Bo niosą pokój. W innym wypadku wyznawcy sprzeniewierzają się zawartemu w nich przesłaniu.

Żeby powyższe słowa nie brzmiały jak manifest czy pusta propaganda, wypada jakoś uzasadnić ten pogląd. Potrzebne ku temu argumenty można zaczerpnąć z wydanego właśnie przez „Więź” leksykonu pod znamiennym tytułem: Nie bój się islamu. Książeczka adresowana jest w pierwszym rzędzie do dziennikarzy, co nie znaczy, że innym czytelnikom lektura wyrządzi jakąkolwiek szkodę. Zawiera wszelkie podstawowe informacje o historii, rozwoju i obecnej sytuacji islamu w świecie. Najpierw jednak zachęca do refleksji. Zapraszany chętnie przez media znawca islamu i świata arabskiego prof. Janusz Danecki pyta, kto jest odpowiedzialny za negatywny obraz muzułmanów? I dzieli odpowiedzialność sprawiedliwie, wskazując zarówno na zachodnie stereotypy, jak i zwyczaj samousprawiedliwiania się przez wyznawców Allacha.

Odpowiedź na inne pytanie: „dlaczego boimy się islamu?” przychodzi już trudniej. Autorki leksykonu: Agata Marek i Agata S. Nalborczyk rzeczowo analizują te powody. Wyraźnie stają przy tym na stanowisku, że zrozumienie i dialog są warunkiem koniecznym do przezwyciężenia obaw i lęków. Trudno się z tym nie zgodzić. Czy jednak, kiedy przestaniemy się bać, terroryści odwołujący się do (błędnie rozumianego) islamu przestaną zabijać niewinnych? Nie tylko zresztą w miastach znienawidzonego Zachodu, ale w Iraku, w Afganistanie, w Palestynie, w Sudanie, Egipcie, Indonezji… Nawet jeśli skala terroru „islamskiego” nie jest największa, nawet jeśli statystycznie fanatyków jest wśród muzułmanów więcej niż wśród innych grup religijnych, to czy od tego mamy się czuć pewniej?

Otóż trzeba znaleźć sposób, model postępowania, który ochroni mieszkańców państw demokratycznych przed zabójcami, niezależnie od sztandarów, pod którymi atakują. Dialog jest metodą, pod warunkiem, że nie okazuje się monologiem albo zbiorem pobożnych życzeń. Przełamuje niechęć, kiedy prowadzony jest kompetentnie. Nie tylko przez specjalistów. Dlatego leksykon odpowiada na najpilniejszą potrzebę cywilizacji zachodniej. Chcemy przekonać tych, którzy nas terroryzują, że im nie zagrażamy oraz że nasz świat wartości nie jest im wrogi. Dlatego musimy ich dobrze poznać. Z drugiej strony nie chcemy, aby muzułmanie, coraz liczniej obecni w Europie, stali się ofiarami ślepej nienawiści, rozbudzonej przez fanatyków. Wiedza o tym, jacy naprawdę są wyznawcy islamu, okazuje się więc nad wyraz praktyczna. Chroni nas tak samo jak i muzułmanów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama