Nowy numer 42/2019 Archiwum

Jezus nad Sekwaną

W Paryżu trwa jubileusz wieczystej adoracji w bazylice Sacré-Coeur. Od 125 lat, dzień i noc, ktoś czuwa i modli się tu za tętniące życiem i tonące w odmętach laicyzmu miasto.

Ks. Laverton z dumą opowiada, że w surowej scenerii podziemnej kaplicy modliła się św. Teresa od Dzieciątka Jezus (stąd, mając 14 lat, zaczynała jedyną w swoim życiu pielgrzymkę – do Santiago de Compostela i do Rzymu – by błagać papieża o pozwolenie na wstąpienie do Karmelu). – Tereska – ciągnie rektor – po nieudanej misji do Rzymu, wysłała na adres bazyliki złotą bransoletkę, jedyne, co miała. „Dar na budowę Kościoła” – napisała. Bransoletkę tę umieszczono w największej monstrancji, której używamy z okazji uroczystości. Tu Jan XXIII jako nuncjusz apostolski w Paryżu przychodził – jak żartobliwie twierdził – „schronić się jak jaskółeczka pod dachem potężnej bazyliki”. 1 czerwca 1980 r. na Montmartre podjechała limuzyna, z której wysiadł Jan Paweł II. Była 12 w nocy. Polski papież przyjechał do bazyliki poza programem – bo bez spotkania z Jezusem w Sacré-Coeur nie wyobrażał sobie opuszczenia Paryża. Wychodząc, powiedział: „Wizyta ta jest momentem szczególnej łaski dla mnie i dla całego mojego życia”.

Światło
Rektor opowiada pielgrzymom o tych wizytach świętych. Robi to z taką pasją, że kilkudziesięciu skautów, którzy przyjechali na nocne czuwanie, otwierające tegoroczny Adwent, chce nocować w podziemiach. Rezygnują z miejsca w przylegającym do kościoła domu pielgrzyma. Mówią: – Przyjechaliśmy modlić się w odpowiedzi na apel Benedykta XVI w intencji życia. Chcemy ponieść jakąś ofiarę i rezygnujemy z poduszki i ciepłej kołdry. Skauci mieszają się z tłumem. Czuwanie rozpoczyna procesja światła do bramy głównej bazyliki. Otwierają się mosiężne drzwi. Jak na dłoni błyszczy cały Paryż. Ks. Laverton tłumaczy symbolikę tego gestu: – Wtedy widać, że Serce Jezusa zwrócone jest do mieszkańców metropolii. Jezus patrzy na dachy, pod którymi dzieje się tak wiele: od radości do rozpaczy. Ale miłość Chrystusa pochyla się nad tym wszystkim. W odpowiedzi co noc od 125 lat ktoś zawsze tu czuwa.

Bywa, że paryżanie przychodzą po pracy. Niektórzy na seminaria, np. z zakresu bioetyki, nauki społecznej Kościoła, o Biblii. Inni dostają pokój i zapisują się na konkretną godzinę czuwania. Rano wracają do pracy.
Ks. Jean opowiada, jak pewnej nocy, w czasie II wojny światowej, w pobliżu Sacré-Coeur spadły bomby. W kościele modliło się kilkadziesiąt osób. Siła wybuchu była tak wielka, że wysadziła wszystkie okna i witraże w bazylice. Nikt nie ruszył się z miejsca. Trwali na modlitwie. – Jeśli Bóg tu jest, czegóż się bać – mówi. Stolica Francji jest dziś wielokulturową metropolią, gdzie niewyobrażalne bogactwo i tzw. wielki świat przeplatają się z nędzą, przestępczością. Nad Sekwaną coraz mniej jest miejsca dla transcendentnych odniesień człowieka – natarczywy kult materializmu zagłusza potrzebę obcowania z Bogiem. Ale Sacré-Coeur jest nadzieją. Szczyt bazyliki całą noc oświetla intensywne światło. Zdarzyło się, że z powodu awarii zgasło. Wtedy telefon w bazylice się urywał. – Co się stało? Ks. Laverton: – To znak, że ludzie są przywiązani do Chrystusa, nawet jeśli nie zawsze i nie wszyscy Go odwiedzają. Światło to jest znakiem, że ktoś zawsze czuwa. Że Bóg tu cały czas czeka.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL