Nowy numer 28/2018 Archiwum

Nie urodziła się świętą

– Myślę, że Pan Bóg jeszcze poczeka z kanonizacją Matki Teresy – mówi ks. Leo Maasburg w rozmowie z Jarosławem Dudałą

Jarosław Dudała: Nie wydaje się Księdzu, że Matka Teresa była jakby z innej planety?
ks. Leo Maasburg: – Tak, była z innej planety, ale jej korzenie były na tym świecie. Ona nie urodziła się jako święta. Ona się rozwijała. Nawet w ciągu tych 7 lat, które przy niej spędziłem. Kiedy ją poznałem, miała już 73 lata. Była energiczna, dobra, ale dość surowa. Później stała się bardziej delikatna. To, co w niej było z innej planety, to była energia miłości.

Czyli chrześcijaństwo w czystej postaci. Mogłoby się zdawać, że to nic nowego, nic specjalnego. A jednak patrząc na jej życie, widać, że było ono dosłownie wywrócone do góry nogami. A może to my stoimy na głowie?
– A ona pomaga nam stanąć z powrotem na nogi…

Pomogła Księdzu stanąć na nogi?
– O, tak. Kiedyś byłem z pewnym biskupem w Kalkucie, w jej domu dla umierających. Jest tam księga z nazwiskami 40 tys. ludzi, którzy tam zmarli. Powiedziała: „Żaden z nich nie umarł bez biletu do nieba”. „Jakiego biletu?”. „Ochrzciłam ich”. Biskup na to: „Proszę Matki, ale oni prawie wszyscy byli hinduistami albo muzułmanami! Nie rozumieli, co to Trójca Święta!”. „A Ksiądz Biskup rozumie?” – spytała. I dodała, że gdy ci ludzie umierali, pytała ich, czy chcą iść po śmierci do tego Boga, który posłał do nich siostry w białych sari. „Żaden nie odpowiedział: nie” – stwierdziła. Najpierw myślałem, że to była tylko śmieszna i inteligentna riposta. Ale potem zastanowiłem się, co to znaczyło w sensie teologicznym. Ci ludzie nie poznali katechizmu, ale poznali, czym jest miłość. Jeden z nich powiedział: „Żyłem jak zwierzę, a teraz umieram otoczony troską i miłością jak anioł”. On zrozumiał, czym jest miłość i wybrał Boga miłości. A o to przecież chodzi. Można studiować katechizm przez 10 lat i tego nie zrozumieć.

Księża mówią w kazaniach o świętych, że mamy ich naśladować. Ale jak tu naśladować Matkę Teresę? Nikt z nas nie wyrzeknie się wszystkiego tak jak ona. Poza tym, jak Ksiądz przyznał, ona nie była wcale taką wzorcowo słodką świętą…
– Nie mówiła ludziom, że mają robić to, co ona. Mówiła: „Nie potrafisz zrobić tego, co ja. A ja nie potrafię zrobić tego, co ty. Ale razem możemy zrobić coś pięknego dla Boga”. Jeśli ktoś mówił, że ma powołanie do jej zgromadzenia, odpowiadała: „Najpierw chodź i zobacz. Po 9 latach w zakonie może się okaże, że masz powołanie”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji