Nowy numer 46/2018 Archiwum

Najtrudniejsze 12 kroków

W katolickim kraju niewiele jest miejsc, w których można otrzymać profesjonalną pomoc psychologiczną, poznać siebie i jednocześnie przeżyć odnowę duchową. Płyta „12 kroków do wolności nie tylko dla chrześcijan” może to zmienić.

Historia banalna i niebanalna jednocześnie. Oto szczęśliwa rodzina: on, nazwijmy go Leszkiem, 35-letni prawnik, ona – 34-letnia farmaceutka, powiedzmy Zosia. Troje udanych dzieci, dom na przedmieściach. Idylli dopełniają przykościelna wspólnota i konkretne działania społeczne. Więc gdy Zosia zapytała mnie ponad rok temu: „A co byś powiedziała, gdybym miała romans?”, odpowiedziałam: „To samo, co wtedy, gdybyś mi powiedziała, że jesteś słoniem”. Okazało się, że każdy może zostać słoniem...

Szarpanina, łzy, wzajemne oskarżenia. Depresja Zosi, Leszka, dramat dzieci… I wniosek: każdy z nas może znaleźć się w dramatycznej, kryzysowej sytuacji. Co wtedy? Po krótkim rekonesansie okazało się, że w stolicy katolickiego kraju trudno jest znaleźć ludzi, miejsce, formę terapii, która obejmie całą rodzinę i jednocześnie będzie pomocą i psychologiczną, i duchową. Właściwie tylko jedno miejsce było gotowe pomóc wielopoziomowo i profesjonalnie: Wspólnota Trudnych Małżeństw Sychar i pallotyn, o. Jan Pałyga z Centrum Pomocy Duchowej na Skaryszewskiej w Warszawie. Małżeńska droga odnowy była trudna i wyboista. Jak można było przypuszczać, zdrada żony nie wzięła się z powietrza: małżeństwo przez lata ukrywało wiele poważnych, nawarstwiających się problemów. Zosi bardzo pomogły rozmowy z o. Pałygą. Pallotyn skierował ją również na raczkujące wtedy na Skaryszewskiej, innowacyjne w Polsce, warsztaty.

Na podstawie istniejącego od lat 60 programu 12 kroków, czyli formy terapii dla osób uzależnionych, powstały warsztaty „12 kroków dla chrześcijan” i Wspólnota 12 kroków. Z warsztatów skorzystali oboje. Prowadzane są na podstawie podręcznika „Wreszcie żyć. 12 kroków ku pełni życia”. Wyglądają w dużym skrócie tak: w zamkniętej grupie, na mityngach, spotyka się około 20 osób. Uczestnicy są zobowiązani do dyskrecji, słuchania się wzajemnie. Na spotkaniach (co dwa tygodnie) rozmawiają na temat konkretnego kroku: przechodzą je od pierwszego do dwunastego. Zajmują się każdym z nich tak długo, jak to potrzebne. Poza mityngami każdy z uczestników notuje własne myśli, spostrzeżenia, uczucia w zeszycie. Powoli „rozprawiają” się z przyczynami, dla których przyszli na terapię, wiedząc, że są bezradni wobec problemów i uzależnień (krok pierwszy) i po drugie, że bez pomocy z góry niewiele mogą zrobić (krok drugi)... Zosia i Leszek, jak mówią – powoli i mozolnie, krok po kroku, wychodzą na prostą. Każde z osobna naprawia siebie: swoje wnętrze, relacje z innymi ludźmi i z Bogiem. Każde z osobna zmienia się i dojrzewa. Ilu Leszków i Zoś jest wśród nas? Ilu ludzi, w tym tzw. przykładnych katolików, w pewnym momencie życia zostanie słoniami? Wielu. Każdy z nas przechodzi lub będzie przechodzić trudne sytuacje, załamania, depresje, dramaty odrzucenia, zdrady. Nie wszyscy będą potrafili sami znaleźć wyjście. I nie wszyscy dotrą na Skaryszewską.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji