Nowy numer 42/2020 Archiwum

Misjonarz z Karaibów

W walkach gangów w zeszłym roku zginęło 24 ludzi. Najmłodszy zabójca miał 10, a ofiara 14 lat. Zacząłem nawoływać na ulicach: dajcie szansę pokojowi. Pomogła mi modlitwa z "Gościa" - opowiada o. Latus z wyspy St. Kitts.

Malutkie państwo o nazwie „St. Kitts i Nevis” składa się z dwóch wysp leżących na Morzu Karaibskim. Powierzchnia: 261 km kw., ludność: 50 tys. Niepodległość uzyskało w 1983 r., wcześniej była to kolonia brytyjska. Wyspę St. Kitts odkrył sam Krzysztof Kolumb, jej pełna nazwa to St. Christopher. Niegdyś uprawiano tu trzcinę cukrową, do pracy na plantacjach sprowadzano niewolników z Afryki. Pewnie do dziś nie wiedziałbym nawet o istnieniu tego państwa, gdyby nie e-mail, który znalazłem niedawno w redakcyjnej skrzynce.

E-mail od misjonarza
Oto jego treść: „Jestem misjonarzem, werbistą. Pracuję jako proboszcz w Basseterre na wyspie St. Kitts (Karaiby). Podczas pobytu w domu przed świętami wielkanocnymi wpadł mi w ręce »Gość Niedzielny« z artykułem o gniewie z wielkopostnego cyklu »Zmartwienia Pana Boga«. Z ciekawością przeczytałem artykuł i wziąłem ze sobą dołączony do niego obrazek z modlitwą o pokój serca. Modlitwę przetłumaczyłem na angielski i używam jej podczas ulicznych modlitw o pokój na ulicach i w gettach, gdzie gangi sieją spustoszenie wśród młodzieży. Wydrukowałem kartki z tą modlitwą i rozdaję ją na niedzielnych spotkaniach z gangami, do których głoszę ewangelię pokoju. Lokalna prasa na St. Kitts zainteresowała się moją misją i wydrukowała artykuł, zamieszczając cały tekst modlitwy. Serdecznie dziękuję za inspirację i artykuł o gniewie, który pomógł mi w posłudze Ewangelii na Karaibach. O. Bernard Latus SVD”. Odszukałem na mapie St. Kitts, odnalazłem strony internetowe, które zachwalają plaże na tropikalnej wyspie. Aby poznać bliżej tę historię, nie musiałem udawać się w podróż na Karaiby. O. Bernarda znalazłem dwie godziny drogi od Katowic, w Ligocie Bialskiej, na Opolszczyźnie, gdzie przebywa na urlopie. Podróżując palcem po mapie Karaibów, wysłuchałem opowieści przypominającej historię opisaną w książce „Krzyż i sztylet” Davida Wilkersona.

Trumnę pomalowali na niebiesko
Na karaibskiej wyspie, gdzie duszpasterzuje o. Latus, problemem nie są piraci, lecz gangi. Młodociani przestępcy wywodzą się z biednych rodzin żyjących w slumsach. Odsetek ciąż nastolatek jest tu jeden z najwyższych na świecie. Dzieci wychowuje ulica. Żeby przetrwać, uczą się bić, kraść, włamywać, tworzy się przestępcze braterstwo. Narkotyki i broń są wszędzie. Spiralę przemocy napędza zemsta. Śmierć za śmierć. W zeszłym roku zastrzelono 24 osoby, w tym roku już kilkanaście. Dwa największe
zwalczające się gangi to bloods i crips, które czerpią swoje pierwowzory z czarnych przedmieść Los Angeles. Znakiem rozpoznawczym bloodsów jest kolor czerwony, cripsów niebieski. – Uczniowie ze szkoły parafialnej noszą niebieskie mundurki, więc postanowiłem szkołę pomalować na niebiesko, ale dzielnica opanowana jest przez bloods. Zlekceważyłem to. Kolor niebieski wywołał agresję bloodsów, dlatego z czystej złości włamują się, niszczą, wybijają nam szyby – opowiada ks. Bernard. – Trzy lata temu złapałem jednego z nich na gorącym uczynku, ranił mnie śrubokrętem w brzuch i w rękę. Zaszokowało mnie to, że to był dzieciak, mógł mieć 14 lat.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama