Nowy numer 44/2020 Archiwum

Człowiek nie roślina

Przemysław Kucharczak: O pacjentach w śpiączce niektórzy ludzie czasem mówią: „to nie człowiek, to roślina”…

Małgorzata Łukowicz: – A skąd oni to wiedzą?! Może ten pacjent tkwi tylko w tak zwanym zespole zamknięcia i po prostu z nami się nie kontaktuje? Stan wegetatywny bardzo trudno odróżnić od zespołu zamknięcia. Dzisiaj technika poszła do przodu i nowe badania neuroobrazowe wykazują u tych pacjentów pewne aktywne ośrodki w mózgu. Mówi się coraz częściej, że mogą oni prowadzić nawet głębokie życie wewnętrzne. Nie do nas więc należy ocena, czy ten pacjent jest rośliną. Ten pacjent żyje i funkcjonuje. Składaliśmy przysięgę Hipokratesa, więc mamy obowiązek go leczyć.

Czasem takie osoby budzą się nawet po kilkunastu latach?
– Tak, to się zdarza. Ale wtedy często powstaje pytanie, czy ci pacjenci rzeczywiście byli w stanie wegetatywnym, czy tylko w zespole zamknięcia. Trudno to odróżnić. W naszej klinice też ostatnio mieliśmy taki przypadek. Chodzi o wybudzonego pana Jana Grzebskiego.

…Który wpadł w śpiączkę jeszcze przed upadkiem komunizmu w Polsce?
– No właśnie okazuje się, że to nie do końca była śpiączka. Pacjent miał guza mózgu. Hospitalizowaliśmy go. Jego świadomość zaczęła się bardzo szybko poprawiać rok temu, po tylu latach. Jednak to kolejny przypadek, kiedy orzeknięto, że to jest stan wegetatywny, podczas gdy naprawdę to stan wegetatywny nie był. To była raczej tak zwana śpiączka alfa; pan Jan był w zespole zamknięcia. Teraz mówi, porusza się na wózku, zaczyna chodzić.

Jakich wybudzonych pacjentów szczególnie Pani wspomina?
– Na przykład dziewczynkę o imieniu Madzia, z którą przez siedem miesięcy nie było żadnego kontaktu. Miała w dużym stopniu uszkodzony pień mózgu, badania wykazały u niej niskonapięciowy zapis EEG, jak w stanie wegetatywnym.

Ale się obudziła?
– Tak, po siedmiu miesiącach zaczęła poruszać lewą stroną ciała. Potem zaczęła mówić. Doszło do tego w czasie jej pobytu w domu. I kiedy wróciła do nas, na korytarzu na mój widok zawołała: „O, pani doktor Łukowicz!”. Okazało się, że zna imiona nie tylko swoich szpitalnych opiekunów, ale nawet imiona opiekunów swoich sąsiadów z sali. Po trzech latach Madzia ma jeszcze niedowład kończynowy, ale porusza się. Chodzi do szkoły, uczy się w indywidualnym trybie nauczania i jest pociechą dla swych rodziców.

Jak Pani odbiera stanowisko watykańskiej kongregacji, że nie wolno odcinać pokarmu i wody chorym w stanie wegetatywnym?
– Pozytywnie, tym bardziej że my też w ten sposób postępujemy. Nieraz też stawiamy sobie pytania, czy w przypadku któregoś z pacjentów nasze postępowanie nie jest tak zwanym uporczywym leczeniem. Tego typu opinie i deklaracje pomagają więc lekarzom w przypadkach, kiedy my sami nie wiemy, jaką decyzję podjąć, gdy mamy wątpliwości.

* Pracuje w Klinice Rehabilitacji Collegium Medicum w Bydgoszczy, specjalizującej się w wybudzaniu pacjentów ze śpiączki

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama