GN 48/2020 Archiwum

Cisza ratunkowa

– Ktoś musi odwalać tę ciężką robotę – mówi Szymon Gajewski, 19-latek.W tym roku zdaje na AWF w Warszawie. – Dzięki modlitwom sióstr jest mi lżej.

Wiara malutka s. Miriam
– Na ślubie mojej siostry stwierdziłam, że życie rodzinne to nie droga dla mnie – opowiada s. Miriam, 10 lat w zakonie. – Musiałam być uczciwa i powiedziałam Andrzejowi, z którym spotykałam się dwa lata, że nie możemy być razem. Nie wiedziałam, że to będzie zakon. Zdała maturę i dwukrotnie nie dostała się na polonistykę. Poprosiła kolegę, karmelitę Heńka, żeby polecił jej miejsce na wyciszenie. Pojechała na trzy miesiące do karmelitanek do Kalisza. W niedzielę Chrystusa Króla, kiedy podczas adoracji siedziała na chórku, poczuła, że tu zostanie. Zeszła i powiedziała o tym przełożonej. – Nurtowało mnie wtedy pytanie o miłość – opowiada.

– Dla mnie, 20-latki, to było pytanie o miłość inną, niż znaną z życia, z telewizji. Po drugiej stronie kraty zobaczyłam, jak siostry pięknie żyją, jaką radością emanują. To wszystko brały z bliskości Boga, który jest miłością. Nagle przyszedł kryzys. Wróciła do domu, znalazła się w dołku. To mama zmobilizowała ją do znalezienia pracy. Przez dwa lata pracowała w Radio-Taxi. Ich, kobiet, było 6, mężczyzn – 130. Czasem traktowali ją jak trędowatą. Że ma 24 lata i jest bez faceta, że nie chodzi na imprezy. (Okazało się, że za plecami za to ją chwalili.) Nie naruszała swoich zasad. – Bałam się, że pierwsze złamanie reguł pociągnie kolejne, że braknie mi sił. Pan Bóg dał mi łaskę, żeby przetrwać. Przeorał mnie, doświadczyłam inności życia. Wróciła do Karmelu w Łasinie. Jej wiara to raz szczyty, innym razem – doliny. Kiedy jej ciężko na modlitwie, a przebywanie w kaplicy to wielki trud, powtarza: „Jezu Chryste, Synu Dawida, ulituj się nade mną”. Uwielbia dwa biblijne fragmenty. O ofierze Abrahama i o uzdrowieniu epileptyka, którego ojciec prosi: „Panie, przymnóż nam wiary”. – Kiedy wnikam w siebie, odkrywam, że choć długą drogę przeszłam, to jeszcze więcej przede mną. A moja wiara wciąż malutka.

Ks. infułat Włodzimierz Wielgat, ponad 50 lat kapłaństwa, codziennie rano przychodzi odprawić Mszę w Karmelu. – Siostry wypełniają lukę w życiu innych ludzi, tu się rozwija duchowość – mówi. – Tylko ten, kto nasyci się ciszą, może nią promieniować na innych.

Chętni do wspomożenia budowy ełckiego Karmelu mogą wpłacać ofiary na konto podane na załączonym do „Gościa” przekazie pocztowym

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama