Nowy numer 48/2020 Archiwum

Pozytywny wizerunek

Mamy trójkę dzieci, staramy się o ich religijne wychowanie. Wspólnie się modlimy, robimy rachunek sumienia. Ostatnio zaczęły się problemy z najstarszym synem, 11-latkiem, który jest coraz bardziej przekorny, złośliwy.

Stawia nam wysokie żądania, chce, byśmy mu dawali dużo swobody (oglądanie filmów, czas przy komputerze). Niedawno nawet wykrzyczał, że ma niedobrych rodziców. Zarzuca nam, że wyróżniamy młodszą siostrę, co jest nieprawdą. Kiedyś podczas wieczornej modlitwy poprosił o lepszych rodziców. Przecież musimy stawiać dzieciom wymagania. Martwimy się, co będzie dalej.
Rodzice małej gromadki


Państwa list sprawia wrażenie, że brakuje Wam trochę pewności siebie, że stosując jasne zasady, macie jednocześnie wątpliwości, czy to jest słuszne. Inteligentny syn może to wyczuwać i próbować Wami nieco manipulować, wytwarzać poczucie winy, przeprowadzać swoje pomysły związane np. z większą swobodą. Pan Bóg daje dzieci, daje i na dzieci. W tym przysłowiu chodzi nie tylko o sprawy materialne, ale i o cierpliwość, mądrość, zdolność do rozwiązywania problemów. Warto pamiętać, że nie ma problemów nie do rozwiązania, że dacie sobie radę nawet z bardzo trudnymi sprawami, które jeszcze nadejdą. Syn już widzi, że koledzy mają bardzo dużo swobody, więc oczywiste, że też się tego domaga. W luźnej rozmowie można kiedyś współczuć tym dzieciom, których rodzice nie stawiają wymagań, zostawiają je samym sobie. Można porównać tych kolegów do zawodników bez wymagającego trenera.

Radzę, by się nie przejmować prowokacjami syna, raczej obracać je w żart. Przez swoje wyskoki syn chce na sobie skupić Waszą uwagę. Chyba jest zazdrosny o rodzeństwo. Wiadomo, że nie ma podstaw. Ale tak to odczuwa. Logiczne argumenty mogą do niego nie przemówić, gdyż w grę wchodzą emocje. Domaga się swojej porcji czułości i uwagi. Gdy moje dzieci były mniej więcej w wieku Waszych, to chodziłam do gospodarzy po mleko. Codziennie szło ze mną inne dziecko i to był czas rozmów, a głównie mojego słuchania. Bo w rodzinach wielodzietnych dziecko ma czasami ochotę mieć mamę lub tatę tylko dla siebie.

Znajoma wyznała, że jako mama za często krytykowała dzieci za bałagan. Niewiele to pomagało, bo słysząc nieustanną krytykę, dzieci uznały, że są bałaganiarzami i nic tego nie zmieni. Teraz jako babcia motywuje wnuki pozytywnie. Chwali ich porządek, pomaga go utrzymać, przekonuje, że dadzą sobie radę. Może podczas wieczornej modlitwy, podczas rachunku sumienia powiedzieliście głośno, że popełniacie błędy, że chcecie być lepszymi rodzicami. Może syn bez złych intencji powtórzył Waszą prośbę. Dziecko chce silnych, stabilnych rodziców, bo potrzebuje poczucia bezpieczeństwa. Syna mógł Wasz rachunek sumienia zaniepokoić. Warto się nad tym spokojnie zastanowić, poświęcać dzieciom tyle czasu, ile możecie, budować pozytywny wizerunek Waszej uroczej rodzinki, dbać o przeróżne rytuały, słuchać, rozmawiać i dużo się śmiać.

Jeśli chcesz zadać pytanie w sprawie problemów w rodzinie, napisz do mnie: ipaszkowska@goscniedzielny.pl lub na adres redakcji: skr. poczt. 659, 40-042 Katowice

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama