Nowy numer 48/2020 Archiwum

Co piszą dzieci

Piszę i płaczę... * Niedocenieni * Rodzice są zawiedzeni

Piszę i płaczę...
Od kilku miesięcy tato wciąż krzyczy, obraża się, wścieka i wyżywa na nas. Po pracy jedzie na piwo z kolegami. Na żaden temat nie można z nim pogadać. Ja uciekam w świat marzeń, ale jak długo? Rodzice bardzo się kłócą, młodsza siostra tylko się podlizuje. Pisząc tego maila, płaczę, a tata śpi po kilku piwach. Albo ucieknę, albo sobie coś zrobię.
Agresywna gimnazjalistka


Tato ma jakieś problemy i wyżywa się na najbliższych. Znawcy twierdzą, że rani się tych, których się kocha. Bo bardzo łatwo być miłym dla obcych, trudniej dla bliskich. Człowiek szuka ofiary, na którą mógłby przerzucić wszystkie stresy, nerwy, złości. Siostra jest mała. Dzieci w tym wieku inaczej przeżywają awantury. Chcą je zlikwidować i sądzą, że jeśli będą grzeczne, kochane, wesołe, to przyniesie to efekt. A ponieważ sytuacja się nie poprawia, dziecko wpada w błędne koło. To nie jest podlizywanie. Siostra chce podświadomie ratować rodzinę. To bardzo przykre, ale wcale nie takie rzadkie zjawisko.

Niedocenieni
Rodzice w nas nie wierzą, nigdy nie chwalą. Ciągle by nas poprawiali, zmieniali, pouczali. Martwią się, że nie damy sobie rady w życiu, że będziemy wyśmiewani, wykorzystywani w pracy. Co Pani na to? Student, rok I

Warto ten model wychowania zapamiętać i zdecydowanie odrzucić, gdy samemu założy się rodzinę. A teraz należy wytworzyć w sobie mocne przekonanie o własnej wartości, wspierać się z rodzeństwem i nie zgubić poczucia humoru. Rodzice powielają model wychowania, który stosowano wobec nich. Patrzą na świat przez pryzmat swoich doświadczeń zawodowych. A ta sfera dosyć mocno zmieniła się na przestrzeni ostatnich lat. Najgorsze, co by się mogło teraz stać, to marazm i zrzucenie odpowiedzialności za własną niezaradność na rodziców. Oni się o Was martwią i są pewnie przekonani, że dzięki surowości uodpornią Was na wszelkie czekające Was w życiu problemy. Dochodzi tu jeszcze problem zależności studenta od rodziców. Ważne, by czas nauki wykorzystać na własny rozwój, który w przyszłości powinien procentować.

Rodzice są zawiedzeni
Jestem w I klasie liceum. W gimnazjum byłam wzorową uczennicą. Teraz moje oceny bardzo się pogorszyły. Rodzice są bardzo zawiedzeni. Ja też. Uczę się bardzo dużo. Codziennie modlę się też do Boga o pomoc.
Licealistka


W liceum wielu uczniów zaczyna mieć pierwsze problemy. Okrutnie brzmią słowa, że rodzice są zawiedzeni. Strach paraliżuje i jest poniżającym uczuciem. Poproś o pomoc wychowawczynię, psychologa, pedagoga – ktoś z nich mógłby porozmawiać z rodzicami. Niedobrze, gdy dziecko ze strachu przestaje informować o ocenach. Rodzice powinni, porozmawiać z nauczycielką, ustalić sposób poprawy. Czasami wystarczy wspólna nauka z koleżanką, która dostosowała się do nowej szkoły.

Jeśli chcesz zadać pytanie w sprawie problemów w rodzinie napisz do mnie ipaszkowska@goscniedzielny.pl lub na adres redakcji skr. poczt. 659, 40-042 Katowice

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama