Nowy numer 43/2020 Archiwum

Zamiast felietonu

Jest w kurii coś odczuwalnego, niezmieniającego się, związanego z tą instytucją – genius Curiae

Jak to co uważniejsi Czytelnicy „Gościa Niedzielnego” wiedzą, 2 września minęło 50 lat mojej pracy w Sądzie Metropolitalnym (dawniej: Biskupim). Pragnę podzielić się z Czytelnikami fragmentami tego, co podczas spotkania z tej okazji powiedziałem.

„Kiedy przez te lata, od 1957 r., wchodzę do tego domu, dominuje u mnie wrażenie, że tu się nic nie zmieniło. Nie chodzi – oczywiście – o budynek, bo to gmach solidny, wybudowany przed wojną. Chodzi raczej o instytucję, z łacińskiego zwaną kurią – i to nie o jej prawną strukturę, lecz o treści kojarzone z tym urzędem, o coś, co czuje się, wchodząc do tego domu (myślę, że podobnie ma się rzecz – w odpowiedniej skali – z pojęciem probostwa). By to określić, ośmielę się użyć nazwy genius loci, którą posługujemy się, gdy chcemy zwrócić uwagę na specyficzną, niepowtarzalną atmosferę jakiegoś miejsca. Jest w kurii coś odczuwalnego, niezmieniającego się, związanego z tą instytucją – genius Curiae. W przekonaniu o trwaniu owego „geniuszu Kurii” utwierdza mnie fakt, że stan mojej świadomości nie zmienił się w ciągu całego 50-letniego wchodzenia do tego domu. Ta świadomość trwa mimo zmian, jakie zaszły w otaczającym świecie, a także mimo że nie żyje już żadna z osób pracujących tu wtedy, gdy ja zaczynałem. Świat się zmienia, ludzie się zmieniają, w samej instytucji wiele zmian (nie ma już „referentów”, są „dyrektorzy”), ale trwa genius Curiae.

Pozwoliłem sobie wykorzystać to dzisiejsze spotkanie dla przywołania owego genius loci czyli atmosfe- ry, klimatu tego miejsca. Może przemawia przeze mnie trochę nostalgia starego już człowieka, ale właśnie wiek i doświadczenie każą mi doceniać ciągłość, tradycję, nawiązywanie do mądrości oraz osiągnięć przodków.

Przywołany przeze mnie genius to wyraz ze słownika rzeczy duchowych. Duch ucieleśnia się w ludziach, wyraża się przez nich – w ich praktyce, stylu. Przed trzema laty w artykule zamieszczonym w księdze dedykowanej Księdzu Arcybiskupowi wspomniałem o sięgającym starożytności pojęciu stylu kurii – najpierw nazwa ta dotyczyła Kurii Rzymskiej, potem zwracano uwagę na styl wypracowany przez kurie diecezjalne. Kuria katowicka miała swój styl, znalazł on wzmiankę w opracowaniach naukowych. Mówi się też o stylu katowickiego sądu kościelnego. Ludziom, którzy go wypracowali, należy się wdzięczność. A wdzięczność to przede wszystkim podjęcie i kontynuacja. Dbajmy o styl kurii. Troszczmy się o to, by kuria nie jawiła się jako jeden z urzędów w mieście, lecz by była znana jako instytucja wyróżniająca się respektem dla człowieka, usłużnością i kulturą codziennych kontaktów – właśnie swym specyficznym, wypracowanym przez lata klimatem”. Upubliczniam te fragmenty przemówienia, bo myślę, że nasz stosunek do przeszłości to dziś problem szerszy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama