Nowy numer 43/2020 Archiwum

Mądry człowiek po burzy

1. Nie każdy, który Mi mówi: »Panie, Panie«…”. Jesteśmy świadkami inflacji słowa. Im więcej słów, tym mniejsza ich wartość. Deklaracje bez pokrycia, obiecanki cacanki, wyznania udawanych miłości.

A co ze słowami, które ja wypowiadam? Ile tu lizusostwa, szpanu, szukania poklasku, wkupywania się w czyjeś łaski? Ile słów pustych lub, co gorsza, zakłamanych? Taki język można przenieść także na relację z Bogiem. On jednak nie da się zwieść, dla Niego liczy się prawda. Ważne są tylko te słowa, które stają się ciałem, czyli konkretnym czynem.

2. „Nigdy was nie znałem”. Jezus stawia sprawę na ostrzu noża, czyli w perspektywie ostatecznej. Te słowa brzmią bardzo twardo. One są nie tyle zapowiedzią czegoś, co musi się stać, są raczej przestrogą, wezwaniem do nawrócenia. Jezus mówi tak ostro teraz, żeby nie musiał tego powiedzieć kiedyś. Można otrzymać od Boga wiele darów, a jednak przegrać życie. Nie wolno więc się pocieszać, że jakoś to będzie. Duchowe sukcesy nie powinny wbijać nas w beztroską pewność siebie. „Powinniśmy być z całą radością wdzięczni za dobroć Boga i okazywaną nam łaskę, ale też trzeba zauważyć i uwzględniać w swoim życiu powagę zła” (Benedykt XVI).

3. Nie przypadkiem mowa jest o budowie domu, a nie czegokolwiek innego. Dom jest symbolem szczęścia, bezpieczeństwa, bycia u siebie, także ludzkich więzów. Każdy z nas nosi w sobie dom, w którym wzrastał (na dobre i złe), każdy z nas szuka swojego domu, czyli spełnienia. Jezus podpowiada: w życiu najważniejszy jest fundament, fasada jest mało istotna. Fundament decyduje o odporności na kryzysy, które są nieuniknione jak burze na wiosnę. Słowo Boże pyta mnie, na czym buduję swoje życie, na czym się opieram, na co liczę. Gdzie szukam ratunku, gdy mi się coś w życiu posypie?

4. Człowiek jest albo mądry, albo głupi. Znowu sprawa postawiona na ostrzu noża. Mądry słucha słowa Bożego i wprowadza je w czyn; głupi słucha, ale robi po swojemu. Ewangelia nie jest filozofią oderwaną od życia, jest projektem na życie. To najbardziej praktyczna z nauk. Budować dom bez pomocy architekta lub ekspertyzy geologicznej to szaleństwo. To musi doprowadzić do katastrofy. Dlaczego wydaje się nam, że dobre życie to totalny spontan, że można je zbudować o własnych siłach, bez architekta, bez reguł, bez fundamentu? Nonszalancja w podejściu do własnego życia musi się zakończyć katastrofą.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama