Nowy numer 47/2020 Archiwum

Mają tupet ci chrześcijanie

Zesłanie Ducha jest nowym stworzeniem człowieka, wydobywającym go ze śmiertelnych klimatów. Lęk potrafi być bardziej zabójczy niż śmierć, podobnie utrata nadziei i sensu.

Tchnął na nich Ducha Świętego, stojąc przed nimi z otwartymi ranami i z martwych przebudzony. Jest jakieś podobieństwo tej sceny z tym tchnieniem, którego udzielił Bóg, stwarzając człowieka z prochu ziemi, czyniąc go istotą żywą. Dał Ducha Ożywiciela, czyli tego, który jest nowym życiem. Ożywić to coś więcej niż stworzyć, to wzbudzić życie tam, gdzie ono już się definitywnie zakończyło. W Credo wypowiadamy bez zająknięcia: „wierzę w Ducha Ożywiciela”! Ateista mógłby powiedzieć: mają tupet ci chrześcijanie!

W Kościele pierwszych wieków utożsamiano Ducha Świętego z królestwem, które nadchodzi. Istniała nawet wersja modlitwy „Ojcze nasz”, w której zwrot: „niech przyjdzie królestwo Twoje” brzmiał „niech przyjdzie Duch Twój”. Tchnienie Ducha jest więc nowym stworzeniem, nowym życiem. Duch daje świadectwo, że historia rozwija się ku nieprawdopodobnemu rozwiązaniu, niezasłużonemu i oszałamiającemu, ku wzbudzeniu z martwych i życiu wiecznemu w królestwie, które nadchodzi. Św. Jan podaje wersję Zesłania w sposób bardzo intymny. Dokonuje się ono w jakiejś dyskrecji przed światem. Św. Łukasz tak pisze o Zesłaniu, że widzimy spektakl nawrócenia tysięcy ludzi. Obydwaj mają rację. Duch nie jest dla garstki elitarnych adeptów, ale żeby Go przyjąć, trzeba mieć jak najintymniejszą relację ze Zmartwychwstałym. Nie odsłania się najgłębszych ran przed nieznanymi osobami. Jezus zaś stanął i odsłonił wszystkie rany.

Nie tylko odsłonił, ale i pozwolił się dotknąć. Słowa Jego były dotykalne, a radość nie była zwykłą emocją, lecz stanem szczęścia. To ważne, gdyż żyjemy w świecie, w którym słowa stają się podejrzane, zanim ktoś je wypowie, czy ułoży w przekonywające dowody. Ten, którego widzieli, zniszczonego i zmiażdżonego na krzyżu, stanął przed nimi tryskający pokojem i radością. Duch Święty zmienia nasze wyobrażenie o Jezusie i o nas samych. Kto jest tu naprawdę umarły? Chrystus, którego złożono w grobie i z którego wyszedł mimo zatoczonego kamienia, czy apostołowie za zaryglowanymi drzwiami, niepotrafiący nic uczynić, by wydobyć się na zewnątrz tej komnaty, która zaczynała przypominać komorę grobowca? Zesłanie Ducha jest nowym stworzeniem człowieka, wydobywającym go ze śmiertelnych klimatów. Lęk potrafi być bardziej zabójczy niż śmierć, podobnie utrata nadziei i ciężar utraty sensu.

Duch Święty jest dla indywidualnego człowieka, ale i dla ludzi, dla Kościoła. Jan widzi ten aspekt osobisty, intymny, Łukasz ukazuje posłanie Ducha Ożywiciela do ludzkości. Św. Ireneusz pisał: „podobnie jak Bóg powierzył swoje tchnienie ciału, które ukształtował tak, by wszystkie członki otrzymały życie, podobnie powierzył Ducha swemu Kościołowi. Od tej chwili, gdzie Kościół, tam i Duch Święty, a gdzie choćby jeden wierzący Zmartwychwstałemu, tam i obietnica ożywienia”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama