Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ósmy dzień tygodnia (Uroczystość Bożej Rodzicielki Maryi)

Myśl: Dla chrześcijanina nie ma lat lepszych i gorszych. Wszystko, cokolwiek się dzieje jest łaską. Wszystko jest pod kontrolą. Wszystko jest od Niego.

Nie lubię noworocznych życzeń. Na kilometr pachną sztucznością. Tłum zawianych ludzi rzuca się sobie na szyję z okrzykiem: Happy New Year! Z czego się tak cieszą? Dlaczego z tak dziką radością odpalają setki petard, od których trzęsą się bloki? Przeżywałem sylwestry w Wiedniu, Budapeszcie, w górach i na nizinach. Wszędzie to samo. Przyklejone uśmiechy, szczerzenie zębów I nieodłączne życzenia: Mam nadzieję, że ten nowy rok będzie lepszy od poprzedniego…

Zaraz, zaraz. Ale to nie są życzenia chrześcijańskie. Dlaczego? Bo dla chrześcijanina nie ma lat lepszych i gorszych. Wszystko, cokolwiek się dzieje jest łaską. Wszystko jest pod kontrolą. Wszystko jest od Niego. Czas płaczu i śmiechu, sadzenia i wycinania. Ile wydarzeń, o których chciałem jak najszybciej zapomnieć, okazało się po latach zbawiennymi? Ile chwil, które przeklinałem, okazało się w efekcie błogosławionymi? Myślę jak poganin: dobry rok, zły rok… – Budzę się rano i konstatuję, że nie jestem chrześcijaninem – opowiadał mi prof. Jan Grosfeld. – Dlaczego? Bo od rana jestem niezadowolony, narzekam: O, Boże, znów czeka mnie to i tamto. Harówka, praca, użeranie się z dziećmi. To zresztą świetny probierz tego, co jest moim krzyżem: wystarczy zobaczyć, co sprawia, że jestem markotny, smutny, że nie chce mi się żyć. Chrześcijanin to człowiek, który wstaje rano i mówi: Panie Boże, jaki jest Twój pomysł na dzisiejszy dzień? A my ledwie przetrzemy oczy, zaczynamy narzekać.

Inna recepta na życie? Słowa Maryi: Niech mi się stanie według Twego słowa. Cokolwiek się stanie, będzie dobre. – Staram się tak żyć – opowiadał mi niedawno o. Stanisław Jarosz – A jeśli otwierają się ojcu słowa o ruinach, o tym, że Bóg zniszczy, zburzy, wyrwie, zamieni w pustynię? Czy wówczas ma ojciec odwagę powiedzieć: „Niech mi się tak stanie?” – Coraz częściej tak – uśmiechnął się paulin – Bo dziś wiem, że Bóg nie wyrządzi mi krzywdy.

Pierwszy dzień roku należy do Maryi. Święto Bożej Rodzicielki zamyka oktawę Bożego Narodzenia. To najstarsze święto maryjne związane jest z jednym z najstarszych dogmatów Kościoła o Bożym Macierzyństwie Maryi (to czasy soboru w Efezie w 431 roku). Według żydowskiego prawa każdy chłopiec zostawał ósmego dnia obrzezany. W oktawę Bożego Narodzenia Kościół za archaniołem Gabrielem wyśpiewuje Maryi: Witaj, bo dźwigasz Tego, co wszystkie dźwiga rzeczy. Witaj, łono Boskiego wcielenia. Witaj, przez którą Stwórca dzieckiem się staje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także